Europejczycy uważają Izrael i USA za zagrożenie...
Ciekawe podejscie Izraela
"Jesteśmy nie tylko smutni, ale i oburzeni - nie na obywateli Europy, ale na
tych, którzy odpowiadają za kształtowanie opinii publicznej" - zareagowała w
oświadczeniu misja Izraela przy UE"

No coz wedlug Izraela (dla ciekawostki powiem ze w wolnych Stanach Zjednoczonych
takze) opinia publiczna musi bys "ksztaltowana". Ciekawe podejscie. Tak brzmi
jakbysmy kiedys dawno temu tego nie przezyli w czasach PRL. Pamietamy jak
wowczxas ksztaltowano opinie publiczna.

Zapewne przedstawiciele Izraela zapomnieli ze w obecnym czasie wolnosc opinii,
mysli i slowa to domeny Europy a nie Izraelea czy Stanow Zjednoczonych gdzie na
codzien widac jak opinia spoleczna jest "ksztaltowana" (kiedys nazywalo sie to:
manipulowana).

Z New Jersey i Nowego Jorku pozdrawia,
M.

     

  Świętokradcza teza nie do udowodnienia (chyba)...
Hm... A na przyklad Amerykanie w latach 80 zauwazyli,ze podniesienie predkosci
maksymalnej na autostradach w niektorych stanach spowodowalo zmniejszenie tam
liczby wypadkow.Pomysleli, pomysleli i doszli do wniosku, ze jezdzacy z wieksza
predkoscia kierowcy sa bardziej skupieni na jezdzie i przez to mniej sklonni do
zasniecia za kierownica. Przytaczam to na zasadzie ciekawostki, jako ze na
amerykanskich autostradach zeczywiscie mozna zasnac i przejechac w miedzyczasie
dwa stany, czego niestety nie da sie powiedziec o Polsce...

Pozdrawiam

  Niezla cena

no i ja to rozumiem. co prawda nie wiem czemu rabat nie może być udzielony od
razu ale to już osobna bajka - jest jak jest - dla osoby mieszkającej w stanach
te czterdzieści bagsów nie stanowi takich pieniędzy żeby nie można było sobie na
nie poczekać. najśmieszniejszy jest jedynie fakt pojawienia się na polskim forum
ciekawostki dotyczącej oferty, która polski w żaden sposób nie dotyczy. można to
odczytywać tak, że autor nie sprawdził - zdarza się (aczkolwiek często), można i
na inne sposoby. zabawne jest również, że dysk w cenie promocyjnej może nabyć
obywatel filipin czy barbadosu ale wielkiego sojusznika USA już nie. no cóż -
widać tak musi być :)

  angielski w warszawie od lata 2006
angielski w warszawie od lata 2006
mam pytanie do osob, ktore wiedza cos na ten temat. chce udzielac korepetycji
w lecie, (zaczynajac w czerwcu) jezyka angielskiego. moje kwalifikacje:
mieszkam od 16 lat w Kanadzie, skaczylem szkole wyzsza z magistrem w
Vancouver, British Columbia. Chce sobie posiedziec troche w Polsce, i jednym
z moich pomyslow, zeby nie wydac wlasnej kasy, jest udzielanie korepetycji.
pytania:
1. Czy rynek jest nasycony nauczycielami, czyli jak latwo jest znalesc studentow?
2. oczywiscie musze sie zapytac o pieniazki, bo po to chce sie za to
zabrac..., czyli jakie sa stawki?
3. Korepetycjie prywatne, czy starac sie dostac do szkoly? prywatnej?
zaklady?, jakie sa opcje?
4. wszelkiego rodzaju uwagi, ciekawostki, czy informacje spokrewnione mile
widziane...
5. no a moze poprostu moglbym stylem amerkanskim juz teraz znalesz
zainteresowanch do nauki? moge podac email do zainteresowanych, gdzie dalsza
konkretna wymiana informacji byla by mozliwa?
nie wiem, czy to jest istotne, w stanach sie to podaje: mam 32 lata...
dziekuje z gory za odpowiedzi....

     

  Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce?
Jak to drzewiej bywalo
Gość portalu: jarek napisał(a):

> Drogi Dyplomato, Wybacz, ze spytam ale kiedy to bylo? Kiedy to Ameryka nie
>ro zwijala wlasnych technologii a robotnicy wypracowywali dopiero ten dochod
>na przyszly dynamiczny rozwoj? Bo wiesz, bracia Wright i Edison i Bell.
> Oni zyli i pracowali w Stanach juz dawno temu. Wiec teraz nie wiem o jaki
>okres historii Stanow Ci chodzi. O Indian ?

No kolego trzeba nieco historii poczytac i zinterpretowac. Przeciez wszyscy
co tu sie domagaja dobrej kasy na ich badania naukowe maja na mysli fundusze
PUBLICZNE, czyli po prostu zeby im podatnicy zrobili zrzutke na ich rozrywki
intelektualne.

Oczywiscie w USA funduszy publicznych na nauke idzie OBECNIE duzo.

Ale drzewiej bylo inaczej. I zeby ci to uswiadomic zapytamy: Czy braciuchy
Wright, Bell i Edison byli na publiczncych etatach, mieli gdzies tenjurowki?
Robili swoje ciekawostki za pieniadze podatnikow? Nie, oni sami inwestowali,
generowali kapital i byli pracodawcami. A dlaczego tak robili zamiast byc
na stalej posadzie? Bo nie bylo na to kasy.

A dopiero pozniej jak ekonomia sie rozwinela to zaczely sie powazne naklady z
funuszy publicznych. Dokladniej mozesz to liczyc jako poczatek od WWII, a
pozniej potezny impuls po sputniku. I glownym motywem decydentow byly
sprawy mocarstwowo-wojenno-strategiczne a nie czysta nauka.

  Beztalencia roku
chcesz sie dpochac do korytka ? No wiesz w zyciu trzeba byc przebojowym, a jak
ci sie nie udało przebic w firmie to jak chcesz sie przebic wśród takiej rzeszy
wysublimowanych słuchaczy jak ty :)A gdybym ja byłą twoją konkurencja to
czułbys moj oddech na plecach i nie miałbyś czasu na pisanie postów - to tez
oczywiście żart.

Ale widze ze syndrom Kuby Wojewódzkiego się niebezpiecznie "rozplenia". W
Stanach a i owszem są negatywne plebiscyty - tylko miedzy Bogiem a prawda
traktowane są jako ciekawostki i raczej nikt nie szanuje ich werdyktów.
Paradoksem jest fakt, ze na jednej i drugiej liście znajdują sie często te same
osoby. A patrząc na roznego rodzaju opinie na necie i na zmiennośc nastrojów
Polaków.. coz szkoda brac tego serio pod rozwagę. Raz kogos kochamy - raz
nienawidzimy - patrz przykład Adam Małysz.

  Szostakowicz i trzy tygodnie wolnosci?
Szostakowicz i trzy tygodnie wolnosci?
Ups, rzeczywiscie mialo byc przed Gwiazdka, ale chyba za bardzo sie przejelam przygotowaniami, a w
czasie swiat zachwycalam sie sniegiem, wiec i Szostakowicz poszedl w odstawke. Metelica mnie
przywolala do porzadku i dobrze Niniejszym pisze, ze Rieu sie pomylil. Szkoda, ze nie ma na jego
stronie kontaktu, zeby zapytac, co mial na mysli mowiac o tych trzech tygodniach. Ale od poczatku; tez
najpierw myslalam jak Hajota, ze jakis wyjazd zagraniczny, ale Szostakowicz byl w Stanach dopiero w
'49 (wyslany przez Stalina jako reprezentant ZSRR na Konferencje Kultury i Nauki w NY), a walc napisal
w 1938. Nie ma nic szczegolnego, co zdarzyloby sie w zyciu kompozytora w tym roku - ani zadnych
represji, ani odwilzy. Mysle wiec, ze to u Rieu praizaszla aszybka. Moze jesli ktos kiedykolwiek bedzie
na jego wystepie, to nalezy zapytac.
To tyle ja, jesli ktos cos wie o tych trzech tygodniach - piszcie. Moje zrodla to 2 filmy o Sz., ksiazki, no
i oczywista Internet.
PS. I jeszcze dwie ciekawostki, byla juz Lady Makbet Minskiego Powiatu, a ja znalazlam w tytulach
i...Syberyjska Lady Makbet, ot czego sie nie robi dla uproszczenia tematu.
I druga, w czasach stalinizmu Sz. nie musial ani nalezec do partii, podpisywac swoim imieniem
partyjnych artykulow. Byl traktowany jako skarb narodowy i "niepartyjny bolszewik", dopiero
Chruszczow zmienil te polityke wobec Sz. i musial on pelnic partyjne "obowiazki".
Jeli znajde jeszcze cos ciekawego o nim, napisze, tymczasem pozdrawiam i rozpoczynam nowy watek

  Wenezuela i Aruba - świeże informacje:)
No to prosze bardzo :)))
Witajcie:)
Starypierdoło z tymi butami to byl oczywiscie zart, choc bagaz i tak wazyl 20
kg. Bardzo sie staralam, ale coz... w koncu jestem 100% kobieta:)
Na Margaricie pilam chyba wszystko co dawali, Margarite tez, ale o ile
pamietam - tylko raz. Czesciej ten bimbrowaty, brazowy rum z cola, na plazy (w
poludnie na lezaku, wieczorem w restaurancie, w nocy w barze!)
Merida nie jest taka zla, sporo studentow, tanie bary, beznadziejne zarcie,
mercano - cepelia (do doopy), teleferico przezylam choc latwo nie bylo!
Za to Canaima absolutna bomba! Moglabym tam zostac dluzej. Jaki spokoj w tej
wiosce, super ludzie, piekna dzungla. Bajka!
Nic oczywiscie nie przebije Margarity, a poniewaz mialam tam malo czasu, to juz
mysle kiedy i jak tam wrocic. Spotkalam tam Niemca, ktory kupil lot z
Frankfurtu do Porlamar za 84 Euro! Ja tez tak chce !!!!
Teraz przygotowujemy sie do Kuby. Planowany termin - koniec lipca.
Jesli macie jakies ciekawostki to juz poprosze:)
Za poprzednie informacje baaardzooo dziekuje! Okazaly sie przyteczniejsze niz
Lonely Planet, ktory tym razem zawiodl na calej linii!
Pozdrowionka
Kreola
PS. Mojito, czy ty jestes w Stanach?

  jak uspokoic moją mamę?
Z doswiadczenia emigranta
Gość portalu: mila napisał(a):

> ze bede bezpieczna w stanach i nic mi sie nie stane a w dodatku wroce do
> Polski? do niej nic nie przemawia, tylko sie ciagel denerwuje, a ja razem z
> nia, ale bardziej o nia niz o mnie;( macie jakies doswiadczenia w uspokajaniu?

W USA zyja miliony ludzi, normalnie i na luzie. Jakos nikt nie planuje stad
wyjezdzac, bo im zle, wrecz przeciwnie, ludzie tu wala drzwiami i oknami.
Tobie ten wyjazd dobrze zrobi, z gniazda wyfruniesz na wielki swiat, nowych
rzeczy w brod, usamodzielnisz sie, Twojej mamie tez na dobrze wyjdzie. Tutaj, w
przeciwienstwie do Polski, rodziny zazwyczaj nie siedza na kupie. Mlodzi ida na
studia, czesto bardzo daleko, wyprowadzaja sie, dostaja pierwsza prace i sa
samodzielni.
Teraz: musisz byc w regularnym kontakcie. Nie polecam telefonu jako #1 srodek
kontaktu, bo wybulisz straszna kase. E-mail, nawet codziennie pare slow, moze
cos w rodzaju mini dziennika, jakies ciekawostki. Nie mowie, ze ma to byc na
miare "Listow z podrozy do Ameryki" Sienkiewicza, ale niech to bedzie
interesujaca lektura. W moich czasach e-mail nie bylo, trzeba bylo skrobac te
listy.
Z tym powrotem to roznie bywa...
Bardzo mozliwe, ze Ci sie tutaj spodoba i postanowisz zostac.
Jak wladasz angielskim? Jezeli dobrze, to szanse na pozostanie sa duze. Na jak
dlugo, w jakim charakterze i gdzie masz zamiar byc?
Powodzenia!
Waldek

  Rekord
To i ja coś od siebie dorzucę:

Oto komentarze, z jakimi odrzucono kiedyś słynne książki, które miały później
odnieść tak wielki sukces.

George Orwell: Folwark zwierzęcy
"W Stanach Zjednoczonych nie ma obecnie popytu na książki o zwierzętach."

Anna Frank: Pamiętnik Anny Frank
"Wydaje mi się, że ta dziewczyna nie ma jakiegoś specjalnego daru
postrzegania ani też nadzwyczajnych uczuć, które wyniosłyby tę książkę ponad
poziom ciekawostki."

William Golding: Władca much
"Nie wydaje mi się, aby odniósł pan całkowity sukces, pracując nad tą
książką, choć sam pomysł jest bardzo obiecujący."

D.H. Lawrence: Kochanek Lady Chatterley
"Dla własnego dobra proszę nie publikować tej książki."

Irving Stone: Pasja życia
"Długa i nudna opowieść o artyście."

  Nam pić nie kazano, czyli prohibicja w USA
Ciekawy temat
Czasami moglibyscie, towarzyszu sprobowac cos od siebie, no wiecie tak prosto z
duszy.
Cytowany artykul jest plytki i mylacy. Nie uwzglednia bowiem specyfiki
amerykanskiego prawodawstwa. 19 Poprawke Senat uchwalil 16 stycznie 1919 ale
weszla ona w zycie rowno rok pozniej po ratyfikowaniu jej przez 36 stanow.
Jednak przed 1920 rokiem. Juz w 1905 w 3 stanach alkohol byl zakazany, w 1912
w 9-ciu a w 1916 az w 26 stanach. 18 Poprawka odebrala poszczegolnym stanom
jurysdykcje nad alkoholem a 21 Poprawka ja przywrocila. Nie oznacza to, ze
raptem we wszystkich stanach alkohol stal sie legalny. Te sprawy powrocily
ponownie pod jurysdykcje poszczegolnych stanow. 21 poprawka zabrania przewozenia
alkoholu pomiedzy stanami, zabrania importu do USA i posiadlosci.
Po ratyfikowaniu 21 Poprawki czesc stanow kontynuowala zakaz. Oklahoma i Kansas
do 1948 a Mississippi do 1966. W dalszym ciagu w USA sa miasteczka i powiaty
gdzie sprzedaz alkoholu jest zakazana.
Dla ciekawostki nalezy rowniez dodac, ze w Kanadzie alkohol byl zakazany w
roznych prowincjach pomiedzy 1900 a 1948 rokiem, a w Europie Finlandia
wprowadzila prohibicje w latach 1919-1932.

  Kto stosuje SELOL?????
Zaglądnij do wątku "Ciekawostki ze świata medycyny i nauki" tam jest cały
artykuł, ale to pewnie to samo o którym Ty piszesz i nieaktualny zbytnio bo z
lutego tego roku. Z artykułu wynika, że chyba tak naprawdę badania na ludziach
rozpoczęli całkiem niedawno w tym roku prawdopodobnie, bo wcześniej to chyba
bardziej na terminalnych stanach chorobowych. Liczę na konkrety i najlepiej na
priv i mam nadzieję że druga osoba, która Ci odpowiedziała też dużo napisze i
wniesie do tego tematu.
pozdrawiam i będę czekał na obietnicę
Robert

  ciekawostki o macierzynstwie w Stanach
ciekawostki o macierzynstwie w Stanach
Who's having babies now, and how
15 surprising facts about birth in the United States
By the BabyCenter editorial staff

More than 4 million babies are born in the United States each year, and the
details of how, when, and where they arrive are constantly shifting. The big
news from the latest report on birth trends put out by the Centers for
Disease Control and Prevention (CDC) is that women and men are waiting longer
to start families, and fewer people are having babies

  napiwki - czy/jak/ile dawać(?)
U nas utarło się, że napiwki się daje i wiekszość się tego trzyma, zwłaszcza w
restauracjach, bo już w kawiarniach czy taryfach bywa różnie. Rzeczywiście w
Stanach jest stawka minimalna za godzine dla osób, które pracują na napiwkach i
jest ona sporo niższa niż w innych przypadkach aczkolwiek jest zapis, że jeśli
suma uzyskana przez pracownika z tipów jest niższa niż minimalna godzinówka to
pracodawca musi dopłacić różnicę. Chociaż jak kelner nie wyrobi to podejrzewam,
że wylatuje, bo oznacza to, że kiepsko wykonuje swoją pracę. Dodatkowo są
miejsca (np. atrakcje turystyczne typu zaklinacz aligatorów) gdzie jest
explicite napisane, że dany pan pracuje na napiwkach. Gwoli ciekawostki
nadmienie, że w Warszawie zdarzają się lokale, gdzie kelner ma podstawy 1000
zeta na rękę a z tipami i "wałkami" wyciąga po 3-5 tysi. Domyślam się też,że są
lokale gdzie jest jeszcze lepiej.

  karty kredytowe - jakie wybrac i do czego?
Jezeli chcesz przed koncem roku kupic dom, a zakladam ze masz zamiar posilkowac
sie kredytem, to wyrobienie nowej kraty jest niewskazane. Nowa karta (o ile
chcesz dodakowa linie kredytowa, a nie przeniesc istniejaca), powoduje dosc
znaczny spadek punktow kredytowych. Dodatkowo, nowe otwarte konto kredytowe to
kamien u nogi gdy chcesz brac kredyt hipoteczny (mortage).
Rozumiem, ze jestes w USA od dosc niedawna - majac jedna karte kredytowa i
krotki staz karty, w dodatku secured, to albo banki nie dadza Ci kredytu, albo
kredyt bedzie zlodziejsko oprocentowany. W niektorych stanach/bankach do
udzielenia kredytu na rosadny procent (nie niski, ale rozsadny) wymagana jest 3
letnia historia kredytowa.
Najprosciej bedzie jak sie porozgladasz na serwisach typu equifax. Za ok. 30 USD
mozeszs wygenerowac sobie raporty typu scorepower etc., ktore pokaza na co mniej
wiecej masz szanse. Nalezy to traktowac oczywiscie w ramach ciekawostki,
bardziej niz wyroczni.
Z ciekawosci - ile masz punktow kredytowych?

Wracajac do pytania o karte. Popatrz sobie na rankingi kart. Wydaje mi sie, ze
na dobra karte nie masz jeszcze szans. Sugeruje rzucic okiem na produkty capital
bank i orchard. Karty te nie sa raczej darmowe i sa dosc kiepskie (minimum
bonusow), ale Twoja aktywnosc raportuja do 3 agencji co miesiac. Pozwalaja na
zbudowanie dobrej historii w miare krotkim czasie.

Jacek

  Praca w Warszawie po studiach za granica
> Uwazam ze byly dosyc trudne, bo po 4 latach za granica musialem
> faktycznie myslec ktora odpowiedz zaznaczyc i sie wahalem. Inni
> wyszli i mowili ze test z angielskiego byl strasznie trudny -
> zawieral 2 teksty prawnicze wiec jezyk nie byl prosty do zrozumienia.

W ramach ciekawostki - Goldmanie mialem pytanie, na ktore nie potrafili
odpowiedziec rodowici Anglicy ;)

> No ale udalo mi sie zakwalifikowac dalej do tych firm. I mysle ze
> wazne jest tez zeby wspomniec ze NIGDY wczesniej nie slyszalem o
> tych testach przed przyjsciem do E&Y i KPMG (w Stanach takich testow
> nie ma).

Calkiem dobry pomysl - sadze, ze w Polsce ma to szanse przejsc. W UK by raczej
uznali, ze nie przygotowalem sie do rozmowy skoro nie wiedzialem jak wygladaja
testy.

> Ale ogolnie mysle ze o testy w Polsce nie musisz sie martiwc. Moim
> najwiekszym problemem jest terminologia - kto by pomyslal
> ze "wartosc godziwa" to "fair value"...

O, to ciekawy punkt. Nie pomyslalem o tym wczesniej.

Btw - czy zetknales sie w Polsce z pytaniami typowo akademickimi (czy to na
testach czy podczas rozmow)? Chodzi mi o pytania w stylu "prosze oblicz mi
future value tego i tego" albo "Co to jest Porter's 5 forces" itp. itd.? Wiem,
ze w Anglii czegos takiego nie ma i wszystkie rozmowy badaja jedynie charakter
kandydata, umiejetnosci analitycznego myslenia itp itd. ale zadna z nich nie
testuje bezposrednio wiedzy (dlatego na pozycje w takich firmach moze aplikowac
zarowno ktos po ekonomii jak i ktos po biologii).

  Morski cud w Bombaju?
A Coca-Cola i Pepsi?
I to ma być informacja w poważnej gazecie? GW pisze o jakimś "cudzie" ze słodką
wodą zamiast o tym, że w tym samym czasie ww. koncerny dostały zakaz dystrybucji
napojów w niektórych stanach Indii. Co jest ciekawostką, a co informacją i
dlaczego ciekawostki wypierają fakty? Ach przepraszam, to się chyba nazywa
tabloidyzacja :)

  mc donald - a fe!!! jadacie tam?
sowa_hu_hu napisała:

> nie mów mi ze w stanach nie maja barów mlecznych?

Ano nie maja Sa za to "dinners" czyli cos lepszego niz bar mleczny ale wciaz nie restauracje. Mozna
w nich rano zamowic np. omlet albo placki z sosem truskawowym czy nalesniki ale tego typu potrawy
uchodza za... poranne jedzenie dla dzieci. Sa jeszcze deli czyli male sklepiki gdzie m.in. mozna kupic
kanapke czy obiad.

i ze zarcie jest najtańsze
>
> w mc donald?

Ano jest. Swego czasu zdziwilo mnie ze w Polsce ludzie umawiaja sie w McDonalds'ie albo chodza tam
na kawe, tutaj to... no... juz gorzej zjesc nie mozna (w lokalach czesto siedza menele a nastoletnia
obsluga zmienia sie chyba codziennie). My jak juz musimy to tylko na drive thru kupujemy.

> u nas przynajmniej jest wybór...

Tu tez jest, tyle ze upodobania inne. Jednak z tego co czytam na forum i widze na polskich filmach cale
to amerykanskie swinstwo powoli opanowuje Europe: Subway, Dunkin Donuts, Taco Bell, TGI Fridays,
KFC, i pewnie cale mnostwo innych?

Dla ciekawostki dodam ze Amerykanie nie chodza do kawiarni, wlasciwie nie znaja nawet tego pojecia,
rzadko kiedy kupuja desery i slodycze.

  Humor w nauce
Oto fragment tekstu internetowego o bohaterze X naszej zagadki:

X fascynuje coraz bardziej i coraz bardziej dziwię się, jak mało znany jest w
Polsce. Oczywiście pamiętają o nim melomani, ale w porównaniu z Paderewskim,
Rubinsteinem czy Szymanowskim w publicznej świadomości prawie nie istnieje. Było
na forum wiele ciekawych wpisów o nim szczególnie w wątkach szopenowskich, ale
może warto stworzyć nowy wątek poświęcony tylko jemu - taki do którego
moglibyśmy wracać przez dłuższy czas?

Bardzo byłbym ciekaw czy macie jakieś ciekawostki biograficzne - bo przecież
człowiek który urodził się w Krakowie, całe dorosłe życie mieszkał w Stanach,
był pierwszym w historii pianistą którego grę zarejestrowano wynalazkiem
Edisona, był również wynalazcą wycieraczek samochodowych i spinaczy biurowych!
Co jeszcze o nim wiemy? Może ktoś czytał jakąś biografię? Nawet Encyklopedia PWN
nie podaje gdzie się urodził...

:-)))

  Parki narodowe USA. Glacier - w krainie gór i n...
Parki narodowe USA. Glacier - w krainie gór i n...
Zaskoczyło mnie, że aż 2 mln turystów odwiedza rocznie ten park. Sądziłem, że
o wiele mniej. Ale to prawda. Yellowstone, który jest moim zdaniem
najciekawszym parkiem w Stanach ze względu na unikalne gejzery i inne
geologiczne ciekawostki odwiedza niecałe 3 mln turystów. W Yellowstone również
jest wiele zwierząt. Aczkolwiek znacznie większa koncentracja turystów płoszy
niedzwiedzie. Statystyki są na www.nature.nps.gov/stats/viewReport.cfm

  M. Giertych: Neandertalczycy są wśród nas
teoria ewolucji zakazana w Stanach
na pierwszych zajeciach dostaje sie papier z wytycznymi, w ktorych miedzy innymi
zaznaczono na jakie tematy nie powinno sie dyskutowac. Jest w srod nich Darwin i
jego teoria ewolucji. To w ramach ciekawostki.
Moim zdaniem to co dzieje sie odnosnie tego, jest pozytywne. Do dzisiejszego
dnia mowi sie o TEORII ewolucji. Kazdy moze ja znac i miec swoje zdanie.
Taka dyskusja jest od czasu do czasu potrzebna, a to co media z nia wyprawiaja
jest typowe dla nich. Osmieszanie jest typowe dla pismakow, bo czego mozna od
nich oczekiwac :))))))))))

  Mam takie pytanie do Białostoczan.
1) Program z którego zaczerpnęłam tekst "my boy" jest prowadzony w
USA od lat 70-ch, przez białą kobietę i dotyczy dyskryminacji
wszelkich mniejszości także ludzi niepełnosprawnych i kobiet. Jest
genialny i można go prowadzić nawet w przedszkolach i zakładach
pracy.
2) Tak czasem wyjaśniam niektóre slangowe powiedzonka ale nie jestem
w temacie zbyt obeznana, tyle co mi w formie ciekawostki przekazano:
generalnie uczę że nie mówi do czarnego "nyga" bo można oberwać po
pysku. (tylko mi nie pisz jak się to pisze bo wiem)
3) Nic nie mam do zdzierania azbestu. Zdzieraj dalej. Mam natomiast
coś do ludzi którzy siedzą latami w Stanach a ciągle uczą nas tutaj
w Polsce jak żyć i co robić i wogóle co jest dobre a co złe. Azbest
= symbol.

  Szpital: Pacjentka podpisała zgodę. Wszystko je...
strikemaster napisał:
> Brauje ci widoku zemsty. Nie wiem, czy taką chorobę da się leczyć

Kara najwyższa wyrażająca najwyższą odrazę i pogardę dla zbrodniarza to była
kara najsilniej odstraszająca od zbrodniczych zachowań.

Jakiś tam forumowicz może sobie bujać w obłokach i wierzyć propagandowe bzdury o
braku związku surowości kary z odstraszaniem od popełnienia czynu.
Gdy podobny brak podstaw wiedzy prezentuje ustawodawca czy inny "pięknoduch" od
wdrażania nowoczesnych "kart praw człowieka" to już przestaje być głupotą, a
zaczyna być zbrodnią wobec tych, którzy objęci są nieskutecznym prawem-lewem
stworzonym przez owych "pięknoduchów".

Przypominam: 50 lat temu najbezpieczniejszym na Świecie państwem była Szwecja.
Po 50-ciu latach znoszenia kary śmierci i łagodzenia prawa wskaźnik liczby
zabójstw wzrósł ponad 4-krotnie i jest już wyższy niż w Polsce.
W USA w ciągu 20 lat okresu przywracania kary śmierci (w 37 stanach na 50)
wskaźnik liczby zabójstw spadł niemal 2-krotnie. Przy czym nadal jest wysoki
poziom wskaźnika ok.5.5. W końcówce "Dzikiego Zachodu" w roku 1900 wsk. liczby
zabójstw wynosił w USA 1. (słownie: jeden). Dwa razy mniej niż dziś w EU.

Japonia, która nigdy nie zniosła kary śmierci dla morderców ma dziś wskaźnik ok.
0.5 (dość trudny do porównywania, bo zawiera szeroki zakres skutku śmiertelnego
nie ujmowanego w Europie jako zabójstwo). Ok. 4-krotnie niższy niż w EU. I dla
ciekawostki: 40-krotnie niższy niż dziś występuje na terenach Pierwszego Państwa
Lewicy - ZSRS.

  krajobraz po bitwie
krajobraz po bitwie
Mamy odreagowanie wywołane impulsem z fedu. Jak się przyjrzeć
wykresom to akurat wlazło w krzywo kreślony kanał spadkowy - czyli
skończyło się tam gdzie odreagowanie sie skończyć powinno...
Dla rynków w stanach efekt baranka skończył się dzisiaj. W
poniedziałek nowe rozdanie.
Ciekawostki -
EURIBOR jest najwyżej od 12 miesięcy . Nieświadomym uświadamiam, że
większość ludzi w europie pożycza kasę (również pod hipoteki) w euro
w oparciu o euroribor. Koszt kredytu zdrożał o jakieś 30%...
JEN - pochód jena został wyhamowany - brak jednak wyraźnych oznak
korekty. Czynniki które przyczyniły się do przeceny w Japonii nie
zniknęły. Optymizmu może dodawać im decyzja fedu - ale przez weekend
mogą zdążyć ochłonąć.
ZMIENNOŚĆ jest na rekordowym poziomie - nie notowanym od wielu lat
(ten fakt podaję "z głowy") taka zmienność często oznacza zmiany
kierunków na rynkach.
TECHNIKA - dzisiejsze ruchy na indeksach - te korygujące - bardzo
niewiele zmieniają w układach o dłuższym terminie. Korekta trwa od
miesiąca a indeksy odrobiły straty zaledwie dnia lub dwóch.
KOSZE - spora część wzrostów na naszym rynku została osiągnięta
ciągnięciem za uszy - nie zawsze udaje się utrzymać poziomy
osiągnięte w ten sposób.
KOLANO - swędzi mnie prawe kolano. Lewe oznacza że będą spadki.
Prawe że muszę iść spać.
dobranoc
ami

  wskaźnik jest wyższy, niż w Stanach Zjednoczon
wskaźnik jest wyższy, niż w Stanach Zjednoczon
Jak donosi portal "Breitbart", powołując się na badania instytutu Baker Hear,
procent ludzi cierpiących z powodu nadwagi jest większy w Australii, niż w USA.

Jak wynika z raportu Baker Heart, 70 procent mężczyzn i 60 procent kobiet w
przedziale wiekowym 45 - 65 lat ma w tym kraju nadwagę. Znaczy to również, że
wskaźnik ten jest wyższy, niż w Stanach Zjednoczonych.

fakty.interia.pl/ciekawostki/news/istnieja-narody-grubsze-od-amerykanow,1131625,2943

Jednak według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), to nie Amerykanie ani
Australijczycy są najgrubsi, a mieszkańcy wysp na Pacyfiku. Mało chlubny
rekord należy do mieszkańców wyspiarskiego, położonego na Pacyfiku państewka
Nauru, gdzie 94,5 procenta ludności powyżej 15 roku życia to osoby otyłe.
Kolejni na liście są mieszkańcy Mikronezji, Wysp Cooka, Niue oraz Tonga, gdzie
liczba ludzi z nadwagą przekracza 90 procent populacji.

  Za kogo się uważamy?
Gość portalu: byłem w USA napisał(a):

> slązacy raczej nie jeżdżą do USA to nie znają tamtych polskich
spraw,

Wlasnej historii nie znacie???

Panna Maria – osada Górnoślązaków w USA, w południowej części stanu
Teksas, na południowy wschód od San Antonio. Najstarsza w Stanach
Zjednoczonych śląska osada rolnicza, założona w 1854 przez
emigrantów z Górnego Śląska kierowanych przez księdza Leopolda
Moczygembę. Niewielka grupa wyjechała do Bandery. Mieszkańcy Panny
Marii założyli w późniejszych latach pobliskie osady Cestohowa i
Pawelekville.

Ludność: 41 osób (dane z 2000). Potomkowie osadników nawiązali
kontakty z woj. opolskim w końcu XX wieku. Nazwiska osadników to
m.in. Moczygemba, Kowolik, Polok, Jainta (Yanta), Piegza, Korus,
Dziok, Jarzombek. Zachowali dialekt śląski, którym rozmawiają ze
sobą. Posiada on cechy odrębne od używanego w Polsce dialektu
śląskiego np. z Katowic przez zmniejszony wpływ języka niemieckiego.

Ciekawostki [edytuj]
XIX wieczni emigranci ze Śląska do Ameryki często rubryce "kraj
pochodzenia" podawali "Poland" mimo, że Polski nie było na mapach z
powodu rozbiorów, ich potomkowie oznajmiają ciekawskim "My dycki
byli Polokoma. My zawżdy rządzili doma po polsku[1].

pl.wikipedia.org/wiki/Panna_Maria_(Teksas)
www.zwiazekslazakow.org/

  Jak sprawić, by auto było bezpieczne?
Dzięki!
Tiaa... Jeśli chodzi o wiedzę, to jest tu paru takich, którym do pięt nie dorastam. Lepiej z doświadczeniem: 17-y samochód, licząc wyłącznie posiadane lub eksploatowane w firmie, bez wypożyczalni, samochodów żon itp. W dorobku takie ciekawostki jak praca kierowcy w ambasadzie Nigerii (sic!), szkoła parkowania fiata 125p na ulicach Paryża, 2,5 roku jeżdżenia w Stanach ... Ale ad rem: i co mi po tym doświadczeniu? Dwa tygodnie temu, 16-go kwietnia, stałem sobie spokojnie na lewym pasie czekając na skręt w lewo (z tego pasa można też było jechać prosto), przede mną dwa auta, jedno już złamane do skrętu, drugie prosto, gadaliśmy z żoną, nagle krótki wizg i nawet "o k...!" nie zdążyłem pomyśleć, jak mnie rąbnęło. Starszy gość w starszej toyocie, chyba przeglądał jakieś papiery, bo były rozsypane po całym samochodzie. Naprawdę mocno przydzwonił jak na taką stłuczkę w mieście, jemu nic ale w toyocie cały przód rozwalony, my na szczęście w ciężkim suv-ie z automatem, noga na hamulcu więc tylko troszkę mnie przesunął i ten przede mną nie oberwał. No i wymiana zderzaka ze ślizgiem, naciąganie tylnego pasa, naciąganie prawego tylnego błotnika ... Tydzień u blacharza, dobrze że gość nie był ubezpieczony w Warcie, a ja nie przewiduję szybkiej sprzedaży auta. Oczywiście to tylko stłuczka, ale pytanie tak samo aktualne, jak przy poważnym wypadku: i co tu po umiejętnościach?
Pozdrawiam
v-6

  Tachografy- Czy to dobre rozwiązanie ?
Dzięki za kolejne wpisy ;-)

Przyznam się szczerze że podjąłem temat tachografów gdyż głównie interesuje mnie
ile kierowców ciężarówek jest zadowolonych z tego urządzenia.Tachograf jakby go
nie nazwać jest urządzeniem ograniczającym wolność podejmowania decyzji.
Dla ciekawostki powiem wam że w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych gdzie obecnie
przebywam nie ma czegoś takiego jak tachograf.
Kierowca ciężarówki jedzie tyle ile sobie ustali z szefem i płacone ma od
przejechanej mili.Jeżeli relacje z szefem pogarszają się to może szukać sobie
innej kompani którą oczywiście sam łatwo znajdzie.
Jeżeli kierowca jest operatywny i trochę się spręży z oszczędzaniem kasy to po
około dwóch latach ciułania i małego kredytu może sam sobie kupić troka (ciągnik
siodłowy ). Nie potrzebuje do tego żadnej licencji transportowej jaką wymagają w
Europie.Wystarczy że zgłosi działalność gospodarczą typu świadczenie usług
przewozowych.

Pozdrawiam.

  Akta powstań ślaskich - ich miejsce na Sląsku
[..]
W Polsce nikt nie wiedział o istnieniu tych skarbów, a w Stanach Zjednoczonych
nikogo nie interesowały.[...]

Docent Długajczyk był pierwszym historykiem ze Śląska, który miał okazję
zobaczyć część odnalezionych archiwaliów. Jego zdaniem dzięki temu odkryciu
będzie można zweryfikować wiele faktów i wyjaśnić wątpliwości dotyczące
przebiegu powstania. Marzy o tym, żeby całość opracować i opublikować.
Na sporządzenie mikrofilmów w Warszawie trzeba byłoby czekać kilka lat. W
Katowicach ta praca zajęłaby rok, ale kosztowałaby kilkadziesiąt tysięcy
złotych. Archiwum Państwowe w Katowicach nie ma na to pieniędzy,[...]

gabokoka.webpark.pl/ciekawostki.htm

Nie ma zbyt wiele wiadomosci o tych archiwach ...to powyzej jedyne co znalazlem

  KRAJE PÓŁWYSPU ARABSKIEGO
Czekoladki z wielbłądziego mleka
turystyka.interia.pl/ciekawostki/news/czekoladki-z-wielbladziego-mleka,1342208,23

Czekoladki z wielbłądziego mleka

Al Nassma z Dubaju, pierwsza na świecie marka czekolad produkowanych
z wielbłądziego mleka, prowadzi rozmowy na temat wejścia ze swoim
produktem na nowe rynki w krajach arabskich, Europie, Japonii oraz w
Stanach Zjednoczonych.

Firma została założona przez władcę Zjednoczonych Emiratów
Arabskich, szejka Mohammeda bin Rashid al-Maktouma, który pozostaje
właścicielem przedsiębiorstwa. Powstała w październiku ubiegłego
roku. Celem firmy jest produkowanie rocznie 100 ton najwyższej
jakości czekolady z mleka wielbłądziego.

Na należącej do firmy farmie w Dubaju znajduje się 3 tys.
wielbłądów. Al Nassma sprzedaje czekoladę poprzez związany z farmą
sklep, jak również poprzez sieć luksusowych hoteli i w samolotach
prywatnych linii lotniczych. W ciągu miesiąca firma zamierza
otworzyć sklep internetowy.

Wszystkie czekolady produkowane są bez użycia konserwantów i
dodatków chemicznych. Do produkcji wykorzystywane są popularne w
krajach arabskich przyprawy, orzechy i miód - informuje firma. Mleko
wielbłądzie uważane jest za zdrowsze od mleka krowiego - zawiera
bowiem pięć razy więcej witaminy C, mniej tłuszczu, mniej laktozy i
więcej insuliny. Jest to więc atrakcyjny wybór dla osób cierpiących
na cukrzycę i nietolerancję laktozy.

  Ameryka jest wściekła
Troszeczke przesady w stwierdzeniu "wsciekla". W stanach przy kazdej mozliwej okazji podkresla sie
kwestie rasizmu, zwlaszcza mr Jessie White (przy okazji kwestia wojny Iraku). W stanach rzadzi
pieniadz i wie o tym kazdy. Przeciez Stany maja dwoch zielonych prezydentow - dolara i Busha. Jesli
chodzi o pomoc po tej katastrofie, to trzeba pamietac, ze na wszystko potrzeba czasu i rzeczywiscie,
tak jest i w tym przypadku. Pomoc przychodzi pozno, ale jest i nalezy to rowniez docenic. A tak dla
ciekawostki, to przed nami zostalo jeszcze 57% huraganow do zakonczenia sezonu "huraganowego"
Pozdrawiam
kingplusa

  czemu adamowinyc przeszkadza polska..
thorgallpi
Czlowiek z ambicjami nie bedzie nasladowal i bawil sie w poete ludowego Michala
Kajke. Przyznaje co prawda, ze regoin ten obfituje w bajkopisarzy i imie Michal
jest charakterystyczne dla bajkopisarzy tego regionu.
Masz uraz na punkcie zascianka i stad ta obsesja.
Najpierw uswiadom sobie co znaczy slowo Polonia i kto do niej sie zalicza.
Polonia to Polacy zamieszkali na stale w USA majacy stale pobyty i obywatele
amerykanscy polskiego pochodzenia. Do Polonii nie zaliczaja sie Polacy, ktorzy
przebywaja tutaj czasowo na robotach badz nielegalni imigranci. To jest
oficjalne stanowisko Kongresu Polonii Amerykanskiej oraz Konsulatu Polskiego
kto jest uznawany za Polonie amerykanska zarowno w Stanach jak i w Polsce.
Natomiast do Kongresu Polonii Amerykanskiej moga nalezec osoby zamieszkale
legalnie na stale w USA i obywatele amerykanscy polskiego pochodzenia. Teraz
rozumiesz?

Nie gram na nosie nikomu. Staram sie raczej podawac ciekawostki i anegdoty
oddajace klimat niektorych srodowisk. Coz nie wszyscy staraja sie wszystko
zrozumiec i wlasnie oni sa wtedy najbardziej zabawni:)

Pytasz o wskazowki, a ja nie czuje sie upowazniony nikomu dawac wskazowek na
sukces w Stanach. Ktos kiedys powiedzial, ze Stany to kraj gdzie kazdy moze
osiagnac szczyty swoich mozliwosci. Oczywiscie, ze moze, ale nie musi i nikt
nikomu tego nie zagwarantuje. Wiaze sie to z wieloma uwarunkowaniami.

Pozdrawiam forumowiczow
Adam

  Kto zna dobrego prawnika w W-wie
Dorisku, Glupio sie przyznac, ale w Stanach mialam tez dwa procesy - o
odszkodowanie, jeden troche wygralam, z mojej winy "tylko troche", bo kiedy
przypomnialam sobie, ktora faktycznie strona szlam bylo dawno po deposition i
adwokat zabronil mi zmieniac zeznanie w sadzie. No i wyszlo, ze bylam
nieostrozna. Nie mam absolutnie pretensji do adwokata.
W drugim przypadku duza kancelaria, co to ma najlepszy adres na Manhattanie i
wielkie sukcesy zawalila w 100%, bo nie sluchala naszych zeznan i linie wybrala
swoja: ze gorzej traktuje sie emigranta, co bylo absolutnie nieprawda. O tym,
ze taka jest nasza glowna teza - dowiedzielismy sie w sadzie, co zreszta nie
odpowiadalo naszym dwukrotnym zeznaniom. Sedzia sprawe dismiss, a strona
przeciwna jednak byla zaskoczona i sama od siebie dala pewna kwote.
To takie ciekawostki, ale porownujac z Polska tu jest kuznia zasad
etycznych, uczciwosci, humanizmu - chociaz oczywiscie tak naprawde nie jest. W
obydwoch przypadkach sedzia byl taki jak na filmach, albo jeszcze bardziej
sympatyczny i ludzki. Duzo wyzej oceniam tez etycznosc tutejszych adwokatow
niz polskich, mimo, ze z lapanki szukaja klientow do spraw o odszkodowanie.
Tu, jak piszesz, jest duze prawdopodobienstwo, ze sie nie bedzie oplacalo byc
nieetycznym, a w Polsce nie ma to zadnego znaczenia. Absolutnie zadnego.

  Prezydent: dla Polski trzeba powiedzieć "tak"
To istnieje KILONIA w Stanach Zjednoczonych?
Bardzo interesuja mnie takie historyczno-geograficzne ciekawostki w USA, jak
np. St. Petersburg na Florydzie, wszelkie Warsaws etc. Bylabym wdzieczna, gdyby
zechcial Pan cos na ten temat powiedziec - tu ma Pan znacznie wieksza wiedze i
pole do popisu, nizli wypowiadajac sie na temat Europy. I mysle, ze wiele osob
powitalobt Panska kompetentna wypowiedz na tak bliski Panu temat z prawdziwym
zainteresowaniem.

  Zjadanie krowich dzieci
Ups!Zenada. Zwracam honor Matyldo, Tobie i Twojej cioci. Sammy, dzieki za oswiecenie. Kogut w takim razie bedzie na obiad w najblizsza niedziele bo tez urzadza koncerty od 3 ej rano. A co do wplywu mezczyzn na owulacje to jakies tam badania wykazaly,ze obecnosc obcego mezczyzny(czyt niepowiazanego krwia)(np ojczyma) jest w stanie znacznie przyspieszyc dojrzewanie u dziewczynek.To sa badania robione w Stanach gdzie ostatnio zjawisko wczesnego dojrzewania jest bardzo powszechne. Hormony zawarte w mleku tez maja ponoc jakiswplyw i jeszcze pare innych rzeczy. To tak w ramach ciekawostki nt zaleznosci mdzy mezczyzna a owulacja.

  Sześć tysięcy trupów na drogach
namonik napisał:

> Gość portalu: V.C. napisał(a):
>
> > W USA rocznie w wypadkach drogowych ginie ponad 40
tysiące ludzi ...
> Po pierwsze pisze sie 40 tysiecy a nie tysiace albo
tysiacow.
> Pana Malachowskiego darze glebokim szacunkiem chociaz
jego orientacja
> polityczna jest mi obca.
> Pan Malachowski blednie identyfikuje przyczyny wysokiej
ilosci wypadkow
> smiertelnych na polskich drogach. W mojej opinii
glownej przyczyny takiego
> stanu rzeczy nalezy upatrywac w niedostosowaniu drog do
wzmozonego ruchu.
> Ilosc pojazdow w ostatnich 12 latach wzrosla 4-5
krotnie a drog nie przybylo.
> Zastanawia zupelny brak autostrad.
>
> W odpowiedzi V.C.
> Po polskich drogach jazdzi 14,1 mil. pojazdow podczas
gdy w USA liczba ta
> wynosi blisko 220 mil. Liczba ofiar smiertelnych
przeliczona na 100 tysiecy
> pojazdow wynosi w Polsce 44,06 a w USA 19,02. Pomijam
tu fakt, ze w USA dzienny
>
> przebieg pojazdu jest duzo wyzszy niz w Polsce.
>
> Dla ciekawostki dodam, ze w USA ograniczenie predkosci
na autostradzie poza
> miastami wynosi 65 mil/h ( 104 km/h )

nie do konca masz racje.
Na wielu autostradach ograniczenie
wynosi 70 mph a w niektorych zachodnich stanach
nawet 75 mph.

>: ruch toczy sie jednak z predkoscia 75
> mil/h ( 120 km/h ).

ja czesto jezdze szybciej, na pustych drogach
nawet 80-85 mph, wszystko zalezy od warunkow.

Jak widac policja drogowa daje kierowcom troche oddechu.
>

policja nie moze non-stop kontrolowac setek tysiecy
mil autostrad; czesto ustawiaja pulapki i jest
to duzy problem, bo choc mandat mozna przezyc,
to potem sa problemy jesli nazbiera sie za duzo punktow.

  Osiedle segmentów a wspólnota
Zarządzanie nieruchomością w imieniu wspólnoty jest o wiele łatwiejsze, niż
zarządzanie w imieniu stowarzyszenia właścicieli. Zasady zarządzania w imieniu
wspólnoty są wyłożone wprost w ustawie, nie trzeba ich wymyślać od nowa, nie
trzeba tworzyć statutu i struktury stowarzyszenia, nie trzeba wreszcie
wykonywać wielu żmudnych czynności, do których zobowiązane jest stowarzyszenie
prowadzące działalność gospodarczą.
Wspólnoty o ... [tu znowu urwało, więc uzupełniam ponownie - wk.]

Wspólnoty obejmujące więcej niż jeden budynek nie są bynajmniej moim wymysłem,
nie stanowią też wyłącznie teoretycznej możliwości. Jest już w Polsce wiele
takich wielobudynkowych wspólnot; niektóre składają się z domów
wielorodzinnych, inne - z domków jednorodzinnych albo segmentów w zabudowie
szeregowej lub atrialnej. I wszystkie - przynajmniej te, z którymi miałem do
czynienia - radzą sobie z zarządzaniem wspólną nieruchomością dobrze, a w
każdym razie nie gorzej niż wspólnoty jednobudynkowe. Nie mają też żadnych
problemów z otwieraniem rachunków bankowych.
Można jeszcze, oczywiście, toczyć spór semantyczny o to, co właściwie znaczy
słowo "kilka" ("grunt zabudowany kilkoma budynkami") w zacytowanym przepisie
art.3 ust.5 ustawy o własności lokali. Jeżeli przyjąć potoczny polski sens tego
terminu, to wspólnota mieszkaniowa mogłaby powstać tylko w nieruchomości, w
której jest co najwyżej 10 budynków - bo już 11 to nie "kilka",
ale "kilkanaście". Praktyka kpi sobie jednak z tych semantycznych wątpliwości,
bo spotkałem już w Polsce regularne, funkcjonujące wspólnoty, obejmujące nawet
ponad sto budynków.
Nadto można dodać - ale to już tytułem ciekawostki - że w niektórych stanach
USA prawo dopuszcza tworzenie wspólnot mieszkaniowych obejmujących do 35
tysięcy budynków. Tak duże wspólnoty noszą nazwę "planned communities" - i
słusznie, bo chyba w 100 procentach przypadków powstają one jako rezultat
świadomego, planowego działania developera, który po zakończeniu budowy
przenosi na nabywców własność lokali (tzn. jednorodzinnych budynków) wraz z
udziałami w gruncie i urządzeniach całego osiedla, i oddaje im zarządzanie tą
nieruchomością wspólną.

W.Kalinowski

  Reumatyzm proszę!
cortyzol nie są godne szacunku te Twoje zielarnie, ponieważ,
jak donosi Wikipedia:
"Wewnętrznie zaleca się przetwory z nagietka w nieżycie żołądka i
jelit, a zwłaszcza w przewlekłym i opornym na inne leki wrzodzie
żołądka i dwunastnicy oraz we wrzodziejących zapaleniu jelita
grubego. Również w stanach zapalnych dróg żółciowych spowodowanych
infekcją, w niedomodze wątroby i upośledzeniu jej czynności po
przebytym wirusowym zapaleniu lub uszkodzeniu przez trujące związki
(np. toksyny grzybów). Pomocniczo i w skojarzeniu z innymi lekami
podaje się je w nieoperacyjnych postaciach raka żołądka, stanach
przednowotworowych w przewodzie pokarmowym (np. długo utrzymującym
się zapaleniu błon śluzowych, owrzodzeniu z krwawieniami, braku
poprawy po innych lekach) itp. Dobre wyniki osiąga się w
zaburzeniach miesiączkowania połączonych z bólem, ogólnym
osłabieniem, zawrotami głowy, a także w dolegliwościach okresu
przekwitania (klimakterium). Należy jednak pamiętać, że w niektórych
z wymienionych chorób konieczna jest stała opieka lekarska i
okresowe kontrole postępów leczenia. Badania naukowe upoważniają, by
zalecać nagietek, w połączeniu z innymi ziołami, do stosowania w
ogólnym ubytku sił i odporności na zakażenia bakteryjne i wirusowe
oraz przewlekłych i nie poddających się innym lekom dolegliwościach
różnych narządów wewnętrznych, w tym także serca.

Ciekawostki [edytuj]
Pierwsze wzmianki o zastosowaniu nagietka w medycynie pochodzą z XII
w.[1]
W przeszłości liście były wykorzystywane jako warzywo.
Z kwiatów brzeżnych otrzymuje się barwnik stosowany w przemyśle
spożywczym do barwienia tłuszczów (margaryn) i żółtych serów.
Nagietkowi od wieków przypisuje się właściwości magiczne. Jego
wysuszone płatki rozsypane pod łóżkiem czy włożone pod poduszkę w
płóciennym woreczku przynosić mają spokojny sen. Noszone zaś w
pomarańczowym woreczku na wysokości splotu słonecznego, odpędzać
mają wszelkie lęki, zwidy i strachy.
Kwiat nagietka może służyć jako barometr, pozwala bowiem przewidywać
pogodę. Jeśli rano przed godziną 9.00 płatki nagietka są rozchylone
i ułożone równolegle do ziemi, oznacza, to, że w tym dniu nie będzie
deszczu."

  Mike Patton & Rahzel w Warszawie
Mike Patton & Rahzel w Warszawie
Od poczatku sierpnia ruszyla przedsprzedaz na koncert dwoch znakomitych
tworcow wspolczesnej sceny alternatywnej - Mike Pattona (ex faith No More,
Fantomas, Tomahawk) oraz Rahzela (jeden z dwoch najlepszych beatboxerow na
swiecie, czlonek The Roots). Bilety w cenie 55zl ( w tym 7% VAT) mozna
zakupic w Empikach w Warszawie, Krakowie, Lodzi, Gdansku, Wroclawiu i
Katowicach, sklepie Traffic w Warszawie, Acid Shop w Poznaniu oraz wysylkowo
(www.shortcut.pl oraz www.terra.pl ). Ponizej male przypomnienie o tym
niezwyklym koncercie

MIKE PATTON (EX FAITH NO MORE, FANTOMAS) & RAHZEL (THE ROOTS)
25 sierpnia 2004 Drzwi: 20:00 Koncert: 21:00
Klub "Proxima" ul. Zwirki i Wigury 99a w Warszawie
Bilety: 55zl przedsprzedaz 66zl dzien koncertu

"(...)Prawdziwą sensacją jest koncert duetu wokalnego Mike Patton/Rahzel.
Pierwszy dał się poznać jako niepokorny i nieprzeciętny wokalista zespołów:
Faith No More, Mr. Bungle, Fantomas, Tomahawk... Drugi, zanany przede
wszystkim jako członek The Roots, uważany jest za "Mistrza świata" techniki
"beat box" - imitowanie głosem instrumentów perkusyjnych, skreczów, basów...
Jeden i drugi potrafią z głosem uczynić wszystko.Ich zeszłoroczna, krótka
trasa
po Stanach cieszyła sie wielkim zainteresowaniem - wszystkie koncerty były
totalnie wyprzedane.W ramach ciekawostki warto dodać, że Bjork zaprosiła obu
wokalistów do udziału w nagraniach jej najnowszego wokalnego albumu (...)"
( www.shortcut.pl )

Niemozliwe stalo sie faktem! Pod koniec sierpnia na jedynym koncercie w
Polsce pojawi sie MIKE PATTON - wokalista kultowego zespolu Faith No More
oraz zalozyciel takich formacji jak Tomahawk czy Fantomas a na scenie pojawi
sie wraz z jeden z najlepszych beatboxerow na swiecie - RAHZEL,
reprezentant jednego z najciekawszych hiphopowych skladow, amerykanskiej
grupy The Roots. Ten zaskakujacy zestaw to nowy projekt niezmordowanego
Pattona, jednego z najbardziej kreatywnych muzykow naszych czasow.
Warszawski koncert odbedzie sie w ramach wyjatkowo krotkiej trasy
koncertowej po Europie, obejmujacej glownie letnie festiwale. Bedzie to wiec
rzadka okazja ujrzenia z bliska dwoch tak charyzmatycznych artystow o
swiatowej renomie. Szczegoly samego wystepu jak i prezentowany material
owiany jest tajemnica, warto jednak dodac iz obaj panowie pojawia sie na
najnowszym albumie Bjork, ktory ukaze sie jeszcze w sierpniu.

www.hip-hop.pl/wykonawcy/projector.php?id=1077028121
muzyka.onet.pl/mr,1156629,1,425,artykul.html

  Czarne dziury w parze
Pomruku..!
Cześć pomruk, miło że sprawdziłeś. Pisząc post wiedziałem, że nie było wtedy
stanowiska prezydenta Związku Radzieckiego, ale tak zawsze mówi S. Swerdlow, że
wuj jego ojca "był pierwszym prezydentem ZSRR" - więc uznałem, że pewnie on wie
lepiej i to było równoważne; choć może też być tak, że on tak tylko mówi "głupim
Amerykanom" w wywiadach, ponieważ otumanieni fluorem bardziej złożonego
określenia by nie zrozumieli i "urwał im się film" w połowie tłumaczenia
piastowanego przezeń stanowiska. Jednak w polskiej Wikipedii pod hasłem Jakow
Swierdłow znajdujemy:
"...został przewodniczącym Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego
Rad. Do 16 marca 1919 był formalnie głową państwa rosyjskiego"
To samo w wersji ang. + pomnik gościa (
en.wikipedia.org/wiki/Yakov_Sverdlov )

Jako wyrównanie strat moralnych ;) inne ciekawostki: jego dziadek w latach
30-tych próbował rozkręcać partię komunistyczną w Stanach Zjednoczonych, a
babcia była sowieckim szpiegiem podczas II wojny światowej.

Ale może bardziej zaciekawi Cię i mam nadzieję nie tylko Ciebie, że choć nie
znam się na tych falach grawitacyjnych, czytałem na ten temat coś bardzo
ciekawego, na temat eksperymentu GEO600:
kopalniawiedzy.pl/hologram-holograficzny-wszechswiat-dlugosc-Plancka-szum-wykrywacz-fal-grawitacyjnych-czasoprzestrzen-6739.html
Link do oryginalnego artykułu z "New Scientist" tutaj:
www.newscientist.com/article/mg20126911.300-our-world-may-be-a-giant-hologram.html?full=true
Pozdrawiam.

  Coca-Cola - zapomniane fakty.
Coca-Cola - zapomniane fakty.

* Coca-cola została wynaleziona przez J. S. Pembertona, aptekarza z
Atlanty, w 1886 roku i docelowo miała służyć jako środek medyczny.

* Był to jego drugi napój na bazie liści koki (wysoce rafinowany ekstrakt
z liści koki to kokaina) i orzechów koli (pierwszy nosił nazwę Pemberton’s
French Wine Coca).

* W 1886r. sprzedawano jedynie 9 butelek dziennie a 26 lat później zyski
ze sprzedaży sięgneły 50 milionów dolarów. W 2004r. - 4,85 miliarda dolarów.

* 29 maja 1886r. pojawiła się pierwsza reklama Coca-Coli w gazecie “The
Atlanta Journal”. Dziś około 94% całej populacji zna tą markę.

* W puszkach pojawiła się dopiero w 1955r.
* Gdyby nie barwniki - cola miałaby kolor zielony.
* Kiedy w Chinach zaczęto sprzedawać coca-colę, jej nazwę zapisano
znakami, które w wymowie brzmiały jak “coca-cola”. Niestety okazało się, że
ich znaczenie to “ugryź woskową ropuchę”. Sprzedaż nie szła zbyt dobrze.

* W 1985 roku firma próbowała zmienić formułę napoju. Po wielu
przygotowaniach wprowadzono ją na rynek, jednak na skutek protestów
przywrócono poprzednią recepturę coca-coli i sprzedawano równocześnie z nową
pod nazwą „Coca-Cola Classic”.

* Tylko kilku ludzi na Świecie zna wszystkie składniki Coca-Coli.
Koncentrat produkowany jest w siedzibie głównej firmy, nastomiast później
rozsyłany dalej do innych oddziałów.

* Kopia oryginalnej receptury przechowywana jest w skrytce SunTrust’s Bank
w Atlancie.

* W kilku stanach USA oddziały drogówki posiadają po 2 galony Coca-Coli.
Po wypadkach, szybko zmywa krew z jezdni.

* Coca-cola zabija robaki.

* Służy też jako odrdzewiacz. Świetnie czyści srebro. (Ciekawe co na to
Twój żołądek?)

* Polski poeta, Adam Ważyk, w socrealistycznym okresie swojej twórczości
poświęcił Coca-Coli wiersz

* Dzięki połączeniu Coli, pensów, papieru, folii aluminiowej i soli można
zbudować baterie

www.ciekawostki.org/historyczne/coca-cola-zapomniane-fakty/
Cola smakuje najlepiej z rumem

  Ekumenizm i tolerancja według Naszego Dziennika
Niezły miąch
Nie wyjaśnił tylko p. Krajski pewnej ciekawostki: jak to się stało, że taki
"sprotestantyzowany, oderwany od cywilizacji łacińskiej, spoganizowany,
zjudaizowany i zeświecczony" Kościół wydał taką osobowość, jak kard. Ratzinger,
obecny Papież. Bo przecież 78 lat temu Kościół w Niemczech nie był tak bardzo
mniej niemiecki.
Teza, że "Polska, chrystianizując się, całkowicie pozbyła się pogańskiego
bagażu. [...] Kościół niemiecki, wypracowując swoją duchowość i regułę,
funkcjonował wciąż obok silnego germańskiego nurtu pogańskiego. Niemcy były
wciąż wewnętrznie duchowo i intelektualnie podzielone, rozdarte pomiędzy
katolicyzmem a pogaństwem" - jest historyczną nowością. Szkoda, że autor nie
powołał się na jakieś źródła, bo dotychczas historycy utrzymują, że wprowadzenie
chrześcijaństwa było wszędzie długotrwałym procesem i ani POlska ani Niemcy
specjalnie się tu nie wyróżniały. Historycy są tez zgodni, że pogaństwo zarówno
słowiańskie jak germańskie nie stanowiło żadnej ideowej konkurencji dla
chrześcijaństwa i utrzymywało się raczej siłą bezwładnosci jako obyczaje ludowe.
Przedstawianie Reformacji jako sojusznika pogaństwa jest już jakąś aberacją. To
właśnie protestanci zarzucali ówczesnemu Kościołowi tendencje do
"bałwochwalstwa", jak określali np obecność rzeźb i obrazów w kościołach. Są też
integryści katoliccy jak ks. Poradowski, którzy twierdzą, że Reformacja była
reakcją (przesadną) na kult antyku w Renesansie, który Reformacje bezpośrednio
poprzedzał. Reformacja była zresztą zjawiskiem nie tylko niemieckim: Kalwin był
Francuzem a Henryk VIII Brytyjczykiem.
Tak samo zjawisko "zeświecczenia" Koscioła katolickiego nie jest wcale
specyficznie niemieckie, pojawia się i to w podobnych formach we Francji,
Stanach Zjednoczonych, Belgii, Holandii, Hiszpanii.
Warto też dodać, że twórca pojęć cywilizacji łacińskiej, bizantyńskiej i innych,
Feliks Koneczny, nie wiązał cywilizacji z religiami, a bizantynizm przypisywał
Niemcom już w wieku IX, na 500 lat przed Lutrem.

  Ciekawostki ze świata medycyny i nauki
Czy pomidory obniżają ryzyko zachorowania na raka?
Czy pomidory rzeczywiście zmniejszają ryzyko zachorowania na raka?
Amerykańska agencja Food and Drug Administration (FDA) ogłosiła, że związek
spożywania pomidorów ze zmniejszeniem ryzyka zachorowania na raka jest znikomy -
informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

Opublikowano kilka prac z wynikami badań, które dowodziły, że spożywanie
pomidorów (najlepiej jak najdłużej przetwarzanych), lub likopenu - zawartego w
nich przeciwutleniacza, któremu zawdzięczają czerwony kolor, zmniejsza ryzyko
niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty.

W Stanach Zjednoczonych jednostką nadającą uprawnienia do oznaczania produktów
żywnościowych jako szczególnie zdrowe jest FDA, która prowadzi szczegółowy
przegląd danych naukowych na ten temat.

Doktor Claudine Kavanaugh z FDA w College Park wraz z kolegami z agencji
przeprowadziła analizę danych na temat związku pomidorów i ich przetworów oraz
zawartego w nich likopenu ze zmniejszeniem ryzyka raka.

W swojej pracy przeglądowej nie znaleźli dowodów na to, aby pomidory
zmniejszały ryzyko nowotworów płuc, okrężnicy, piersi, szyjki czy endometrium
macicy. Niemniej jednak naukowcy stwierdzili, że są ograniczone przesłanki za
tym, że jedzenie pomidorów może nieznacznie zmniejszyć ryzyko raka prostaty,
jajników, przewodu pokarmowego (żołądka) i trzustki.

Na podstawie tych danych FDA postanowiła zgodzić się jedynie na informowanie
społeczeństwa o mocno ograniczonym wpływie pomidorów na prawdopodobieństwo
zachorowania na wymienione rodzaje raka.

Analizy nie wykazały wiarygodnego potwierdzenia wpływu likopenu jako substancji
zmniejszającej ryzyko jakiegokolwiek typu nowotworu.

Pomimo to, naukowcy podkreślają, że ich zdaniem temat jest wart dalszych badań.

źródło Zdrowie.Onet.pl
zdrowie.onet.pl/1423934,2056,,,,czy_pomidory_rzeczywiscie_zmniejszaja_ryzyko_zachorowania_na_raka,ciekawostki.html

  Chiński Nowy Rok
Chiński Nowy Rok
Tym razem jest to Rok Małpy.

fakty.interia.pl/ciekawostki/news?inf=463391
W Chinach w najbliższy czwartek rozpoczyna się nowy rok księżycowy; zgodnie z
tradycyjnym chińskim cyklem 12 znaków Zodiaku po Roku Kozy nastąpi Rok Małpy.
Zdaniem astrologów, rok ten przyniesie wiele niespodzianek - gdyż małpa jest
nieprzewidywalna - lecz także ważnych wydarzeń.
Jak zapowiada singapurski astrolog Jason Chang , w Roku Małpy Osama bin Laden
ostatecznie - prawdopodobnie latem - podda się Amerykanom, Tajwan połączy się
z Chinami a w Stanach Zjednoczonych George W.Bush zostanie wybrany na nową
kadencję prezydencką. Umocni się też pozycja dolara amerykańskiego.
Astrolog z Hongkongu, Raymond Lo uważa jednak, że złośliwa i psotna Małpa
przyniesie przede wszystkim wiele niespodziewanych wydarzeń i najbliższy rok
może okazać się rokiem niepokojów, rebelii i gwałtownych zmian rządów. - Ten
rok nie będzie spokojny - przeciwnie, będzie więcej przemocy, aktów terroru i
zabójstw - zapowiada Lo. Jego koleżanka z USA, Shelly Wu też sądzi, że w Roku
Małpy dominować będą "blef, sztuczki i manipulacje". - Będzie to dobry rok
tylko dla tych, którzy nie boją się ryzyka i nowości - uważa Amerykanka.
Urodzeni w Roku Małpy mają jednak wiele szczęścia. Stąd też - zdaniem
azjatyckich astrologów - można oczekiwać wzrostu liczby urodzeń w regionie.
Dobiegający końca Rok Kozy był pod tym względem niedobry i według astrologów
chińskich, nie był to rok, w którym należało planować powiększenie rodziny.
Chińczycy wierzą natomiast, że ludzie, urodzeni w Roku Małpy są sprytni,
energiczni i potrafią wyciągnąć dla siebie korzyści z każdej sytuacji.
Mimo ponad 50 lat władzy komunistycznej i propagandy krytykującej "feudalne
zabobony", Chińczycy nadal wierzą astrologom, a także uznają symboliczną
wymowę dwunastu znaków Zodiaku.
Z początkiem noworocznych obchodów w całych Chinach rozpoczyna się też wielka
wędrówka Chińczyków, jadących na drugi koniec kraju, by spożyć z rodziną
tradycyjną kolację noworoczną (z obowiązkowymi pierożkami). W zeszłym roku
plany te skomplikowała epidemia nietypowego zapalenia płuc - SARS. W tym roku
mimo kilku nowych przypadków tej choroby, Chińczycy ruszają w drogę,
wykorzystując cały tydzień wolny od pracy.

  Demokracja po amerykańsku!
Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

> >
> > Pieprzysz od rzeczy. Wybory są powszechne (każdy dorosły
> > obywatel ma prawo głosu), nie są natomiast bezpośrednie,
> > co jest jednym z licznych tu archaizmów w polityce
> > i w życiu codziennym.
> >
> Jeszcze raz, w kazdym stanie sa wybory powszechne na
prezydenta co nie znaczy,
> ze Stany Zjednoczone maja glosowanie powszechne na
prezydenta.

znowu gadasz od rzeczy.
Wybory powszechne to takie w których każdy
dorosły obywatel może brać czynny i bierny udział.
Tak to również wygląda w wyborach prezydenckich
w US of A.

Kwestie dotyczące sposobu wyłaniania
zwycięzców wyboru nie mają wpływu
na powszechność wyborów. Poniał ?

Rozumie, ze to
> moze byc mylace. Jesli np. wszyscy w Alabamie wybrali
pana X i wiekszosc stanow
>
> wybrala pana X, nie znaczy pan X bedzie prezydentem.
> >

żeby zostać prezydentem wystarczy wygrać wybory
(chociażby dostając jeden głos więcej niż przeciwnik)
w następujących 11 stanach:
Kaliforni, Nowym Jorku, Texasie, Florydzie,
Pennsylwanii, Illinois, Ohio, Michigan,
New Jersey, Północnej Karolinie i Georgii lub
Virginii.
W pozostałych stanach można nawet nie dostać
żadnego głosu. To i tak nie ma znaczenia.

> >
> > > Niezupelnie. Kazdy stan ma raz na zawsze
> > > ustalona ilosc delegatow.
> >
> > Pierdolicie Hipolicie.
> > Liczba elektorów z każdego stanu
> > równa się liczbie reprezentantów do kongresu
> > Stanów Zjednoczonych z danego stanu + 2 (liczba senatorów
> > z danego stanu). Liczba senatorów nie uległa zmianie,
> > ale liczba reprezentantów z danego stanu _może_
> > zostać zmieniona, jeśli przybędzie wyborców
> > (m. innymi po to są tu robione spisy ludności).
>
> Napisalem ilosc delegatow(senatorow) a nie elektorow.

nie odkręcaj kota ogonem, dobrze ?
Przecież cała dyskusja dotyczyła wyborów
prezydenckich i kolegium elektorskiego
a nie senatu. Reprezentantów też można nazwać
delegatami.

Jeśli chcesz by ta dyskusja miała jakikolwiek
sens to używaj powszechnie akceptowanych wyrażeń,
a nie dorabiaj na bieżąco sobie tylko znane definicje.

Dla wszystkich senator to senator, a w twoim lingo
senator to "delegat".

Zasada ustalania jest
> stala 2+ na kazdy stan bez wzgledu na liczbe
mieszkancow. Liczba kongresmenow
> moze sie zmienic raz na 10 lat. Skala
proporcjonalnosci(a raczej dysproporcji)
> sie nie zmienia.
> Maly przyklad:
> Stan Alabama ma 4,5 mln - ma 9 elekt.(2+7)
> Kalifornia 34.5 - 54 elekt.(2+52)
> a wiec 7,6 razy wiecej ludzi, a mimo to tylko 6 razy
wiecej glosow.
> Zalozmy, ze ludnosc obu Stanow zwiekszy sie o 100%
> Alabama 9 mln, Kalifornia 69 mln, ilosc elektoratow
bedzie AL - 16, CA - 106
> Pamietaj o liczbie stalej 2.
> mieszkancow jest 7,6 razy wiecej a glosow dalej tylko
6.6 razy wiecej,
> idzmy dalej w gdybaniu, przypuscmy, ze Kalifornia
zyskala 2 mln ludzi,
> wszystkich kosztem Alabamy.
> CA - 36.5 mln.....AL - 2.5 mln.
> CA - wzrost 5.8% mieszk., wiec 52 poslow razy 5.8% = 3
> teraz CA - 57 glosow, a AL - 6,
> czyli jeszcze gorzej dla Californi, bo 14.6 razy wiecej
ludzi a tylko 9.5 razy
> wiecej glosow.
> Dlatego w skrocie napisalem "niezupelnie", bo liczba
mieszk. ma b. znikomy
> udzial w tych proporcjach.
>

nie taki znowu znikomy, ale napewno nie proporcjonalny
Ja oponowałem przeciw twojemu kategorycznemu
i fałszywemu stwierdzeniu, że liczba "delegatów"
jest ustalona "raz na zawsze"

Nie jest ustalona raz na zawsze, bo może zmienić się
raz na dziesięć lat.

> >
> > Nie wiem czy został automatycznie czy nie,
> > w każdym razie NSDAP nigdy nie zdobyła w wolnych
> > wyborach większego poparcia niż nieco ponad 30%.
>
> W powszechnych, bezposrednich,wielopartyjnych wyborach
30% czesto wystarcza na
> druzgocaca przewage, szczegolnie gdy nastepny po tobie
ma 17%, nastepny 14%,
> 11,9 itp

To jest żadna przewaga, jeśli te trzy "zdruzgotane"
partie są na tyle mądre, że utworzą koalicję.
Wtedy "zwycięska" partia może sobie pogratulować
i zacząć myśleć o następnych wyborach.

Tak też byłoby w Niemczech w 1932r., gdyby nie
było rozbicia wśród partii konserwatywnych.

> Dla ciekawostki kobiety w Niemczech glosowaly na
Hitlera w znacznie wiekszym %
> niz mezczyzni.
> To tylko udawadnia jak dobrze Konstytucja USA
umiejscowila emocje wyborcze.
>
> Po prostu balans.
> >
> > Mysle, ze wyczerpalem temat,
> pozdrawiam wszystkich,
>
> Janusz

  AD opanowal cale forum, szkoda, ze nie ma cenzury
po prostu obecnie mowiac szczerze
nic ciekawego sie nie dzieje na swiecie - a rozmawianie po raz n-ty o tych
samych rzeczach po prostu jak sadze ludziom sie nudzi - lepiej wiec poczytac
ksiazke jak ma sie wolny czas - mozna sie przynajmniej czegos dowiedziec -
albo zrobic cos pozytecznego...albo wziac sie do roboty...

i stad jak sadze mniej osob piszacych na forum - bo z tego powodu samemu nie
chce mi sie na razie nic komentowac - sadze wiec ze na forum mozna zagladac po
prostu jak cos sie dzieje na swiecie - taki jest jego sens i wtedy najczesciej
pojawiaja sie nowe osoby.

a tak to bezsensowne wdawanie sie w pyskowki - A.D. wyobrazil sobie ze forum
to jakies "miejsce walki" i ze jak napisze 100 watkow to moze cos zrobi tym
swoim znienawidzonym zydom - bez sensu schodzic do poziomu wariata - samemu
traci sie cenny czas a takich bzdur jak on pisze ukazuje sie znacznie wiecej -
na murkach lub gazetkach leszka bubla...

lub nawet przed kosciolami - nie wiem dlaczego srodowiska zydowskie na swiecie
i w Polsce przeciwko temu nie protestuja - akurat ten fakt mnie zastanawia.

pamietam samemu jak bylem kiedys w gdansku przejechalem sie z ciekawosci do
jednego ze slynnych zarowno z historii ostatnich 10-leci jak i slawnego z
roznych kontrowersyjnych pomyslow znanego dosc w polsce ksiedza Jankowskiego.

ide sobie spokojnie ze znajoma z ktora bylem w Gdansku i podbiega do mnie ze
stoliczka obok alejki 2 starszych nieco wiekiem dziadkow (na oko pamietajacych
jeszcze czasy wojny) i wrecza jakies ksiazeczki,listy 100 zydow polski,jakies
gazetki i mowia ze to trzeba przeczytac bo chodzi o Polske...moja znajoma
zdziwona bierze i gapi sie co nam daja(taki moment dezorientacji),natomiast mi
wystarczylo juz zerknca na ta liste zydow polskich i jakas ksiazeczke o spisku
zydowskiem zeby zniewolic nasz kraj:))))))

dziadek usmiechniety gada szybko uszczesliwiony o tym jak wazne sa to
informacje,pamietam jego mine jak wzialem te jego rewelacje wcisnalem mu to z
powrotem i powiedzialem ze czy on mnie bierze za jakiegos tepego nie
douczonego antysemite zebym mial czytac takie bzdury...i bodajze
zalecilem "stuknij sie w leb stary pierniku",potem jak wychodzilismy z
kosciola dziadek i jeszcze paru jakis jego znajomych stojacych obok stolika
pokazywalo mnie i moja znajoma i o ile sie nie myle to szeptalo cos w
rodzaju "to zydzi":))))))))))))

nie mam pojecia dlaczego organizacje zydowskie nie protestuja przeciwko takim
dzialaniom.

nie mam pojecia tez dlaczego np nie protestuja srodowiska zydow amerykanskich
przeciwko np polskiej prasie polonijnej - bywam czesto w stanach i czesto
trafia mi sie gazetka pt "dziennik zwiazkowy"

kiedys wyczytalem w niej m.in ze zydzi beda wsadzali implanty do mozgow
normalnym ludziom zeby przejac kontrole nad ludzkoscia (czy cos takiego)

a gazeta jest oficjalna gazeta polish american kongress..

czasem wcale sie nie dziwie niektorym zydom za ich antypolskie ataki jesli
czytuje takie ciekawostki (a reklamy ksiazek antyzydowskich w dzienniku to
standard)

przeciez wlasnie przez takie glupoty Polacy robia sobie wrogow i sa wysmiewani
w USA-nic dziwnego jesli ich gazety prezentuja poziom spod budki z piwem - a
zydzi amerykanscy i amerykanie nie maja kontaktu z Polakami w Polsce i
teoretycznie skad maja wiedziec ze Polacy w zadnym razie nie popieraja takich
glupot???

zadziwia takze milczenie rzadu polskiego ktory aczkowlwiek pare razy wdal sie
w konflikt z prezesem kongresu Moskalem wlasciwie zawsze jednak dazyl do
wycisznia sprawy - tyle ze sprawa jest i nalezy ja usunac.

to na razie tyle jesli chodzi o jakies w miare normalne tematy - sadze wiec ze
jak mowie jak cos sie bedzie na swiecie dzialo to wtedy bedzie sens wpadac na
forum - a tak to po prostu bezsens.

pozdrawiam

  AD opanowal cale forum, szkoda, ze nie ma cenzury
marcus_crassus napisał:

> nic ciekawego sie nie dzieje na swiecie - a rozmawianie po raz n-ty o tych
> samych rzeczach po prostu jak sadze ludziom sie nudzi - lepiej wiec poczytac
> ksiazke jak ma sie wolny czas - mozna sie przynajmniej czegos dowiedziec -
> albo zrobic cos pozytecznego...albo wziac sie do roboty...
>
> i stad jak sadze mniej osob piszacych na forum - bo z tego powodu samemu nie
> chce mi sie na razie nic komentowac - sadze wiec ze na forum mozna zagladac
po
> prostu jak cos sie dzieje na swiecie - taki jest jego sens i wtedy
najczesciej
> pojawiaja sie nowe osoby.
>
> a tak to bezsensowne wdawanie sie w pyskowki - A.D. wyobrazil sobie ze forum
> to jakies "miejsce walki" i ze jak napisze 100 watkow to moze cos zrobi tym
> swoim znienawidzonym zydom - bez sensu schodzic do poziomu wariata - samemu
> traci sie cenny czas a takich bzdur jak on pisze ukazuje sie znacznie
wiecej -
> na murkach lub gazetkach leszka bubla...
>
> lub nawet przed kosciolami - nie wiem dlaczego srodowiska zydowskie na
swiecie
> i w Polsce przeciwko temu nie protestuja - akurat ten fakt mnie zastanawia.
>
> pamietam samemu jak bylem kiedys w gdansku przejechalem sie z ciekawosci do
> jednego ze slynnych zarowno z historii ostatnich 10-leci jak i slawnego z
> roznych kontrowersyjnych pomyslow znanego dosc w polsce ksiedza Jankowskiego.
>
> ide sobie spokojnie ze znajoma z ktora bylem w Gdansku i podbiega do mnie ze
> stoliczka obok alejki 2 starszych nieco wiekiem dziadkow (na oko
pamietajacych
> jeszcze czasy wojny) i wrecza jakies ksiazeczki,listy 100 zydow
polski,jakies
> gazetki i mowia ze to trzeba przeczytac bo chodzi o Polske...moja znajoma
> zdziwona bierze i gapi sie co nam daja(taki moment dezorientacji),natomiast
mi
> wystarczylo juz zerknca na ta liste zydow polskich i jakas ksiazeczke o
spisku
> zydowskiem zeby zniewolic nasz kraj:))))))
>
> dziadek usmiechniety gada szybko uszczesliwiony o tym jak wazne sa to
> informacje,pamietam jego mine jak wzialem te jego rewelacje wcisnalem mu to
z
> powrotem i powiedzialem ze czy on mnie bierze za jakiegos tepego nie
> douczonego antysemite zebym mial czytac takie bzdury...i bodajze
> zalecilem "stuknij sie w leb stary pierniku",potem jak wychodzilismy z
> kosciola dziadek i jeszcze paru jakis jego znajomych stojacych obok stolika
> pokazywalo mnie i moja znajoma i o ile sie nie myle to szeptalo cos w
> rodzaju "to zydzi":))))))))))))
>
> nie mam pojecia dlaczego organizacje zydowskie nie protestuja przeciwko
takim
> dzialaniom.
>
> nie mam pojecia tez dlaczego np nie protestuja srodowiska zydow
amerykanskich
> przeciwko np polskiej prasie polonijnej - bywam czesto w stanach i czesto
> trafia mi sie gazetka pt "dziennik zwiazkowy"
>
> kiedys wyczytalem w niej m.in ze zydzi beda wsadzali implanty do mozgow
> normalnym ludziom zeby przejac kontrole nad ludzkoscia (czy cos takiego)
>
> a gazeta jest oficjalna gazeta polish american kongress..
>
> czasem wcale sie nie dziwie niektorym zydom za ich antypolskie ataki jesli
> czytuje takie ciekawostki (a reklamy ksiazek antyzydowskich w dzienniku to
> standard)
>
> przeciez wlasnie przez takie glupoty Polacy robia sobie wrogow i sa
wysmiewani
> w USA-nic dziwnego jesli ich gazety prezentuja poziom spod budki z piwem - a
> zydzi amerykanscy i amerykanie nie maja kontaktu z Polakami w Polsce i
> teoretycznie skad maja wiedziec ze Polacy w zadnym razie nie popieraja
takich
> glupot???
>
> zadziwia takze milczenie rzadu polskiego ktory aczkowlwiek pare razy wdal
sie
> w konflikt z prezesem kongresu Moskalem wlasciwie zawsze jednak dazyl do
> wycisznia sprawy - tyle ze sprawa jest i nalezy ja usunac.
>
> to na razie tyle jesli chodzi o jakies w miare normalne tematy - sadze wiec
ze
> jak mowie jak cos sie bedzie na swiecie dzialo to wtedy bedzie sens wpadac
na
> forum - a tak to po prostu bezsens.
>
> pozdrawiam

Dzieki, masz racje. Co do organizacji zydowskich w Polsce, to wbrew ogolnej
opinii nie maja one sily. Oprocz Warszawy, to reszta jest w wieku, gdzie kiedy
odwiedzilem gminy w okresie Pesach, przyjmowano mnie z okrzykiem, nareszcie
mlodziez nasz odwiedzila. Ja juz dawno mlodziencem nie jestem.
Wielu boi sie wlasnego cienia. Ci co pozostali z roznych powodow w Polsce,
maja za soba lata Holokaustu i jak wiadomo na starosc, pamiec obecna sie
wyciera, a wraca to co bylo dawniej.
Stary rekigijny czlowiek w mniejszym miescie wychodzac z modlitwy, chowa
jarmulke do kieszeni. Dlaczego?

  Warto być czoronogiem!
Warto być czoronogiem!
Ciekawostki
PAP, MD /2003-03-05 06:15:00

Bank krwi dla psów

Bank krwi dla bezpańskich psów żyjących na ulicach Bangkoku organizuje
tajlandzka pozarządowa organizacja Grupa Miłośników Zwierząt.

"O założeniu takiego banku myślałem od dnia, w którym lokalny szpital
weterynaryjny poprosił mnie o znalezienie krwi dla psa potrąconego przez
samochód" - powiedział Chai-anan Hongthongkham, prezes organizacji.

Od tamtej pory od jego własnych 12 psów regularnie pobierana jest krew dla
potrzeb zwierzęcych klinik prywatnych i szpitali państwowych.

W niedzielę 9 marca w jednej z buddyjskich świątyni w Bangkoku członkowie
Grupy Miłośników Zwierząt planują zorganizowanie zbiórki krwi.

"Mamy nadzieję, że na nasz apel odpowiedzą setki właścicieli psów. Krew ich
podopiecznych mogłaby uratować życie wielu zwierząt" - wyjaśnia Chai-anan.

Organizacja zaapelowała również do mieszkańców Bangkoku o przygarnięcie
bezpańskich psów, których liczba szacowana jest na blisko 300 tysięcy. Chcą
je ratować przed sterylizacją.

W ubiegłym roku władze miasta wprowadziły projekt wysterylizowania i
zaszczepienia przeciwko wściekliźnie 100 tysięcy bezpańskich psów w ciągu
dwóch lat. Wcześniej zwierzęta, które nie posiadały plakietki
identyfikacyjnej, były usypiane.

W 2001 roku w Tajlandii 37 osób zmarło na skutek pokąsania przez bezpańskie
psy zarażone wścieklizną. Najwięcej przypadków śmiertelnych (8 osób)
zarejestrowano w Bangkoku.

strona do druku

Ciekawostki
PAP, MD /2003-03-05 06:15:00

Zielone światło dla przeszczepu kocich nerek

Właściciele chorych kotów będą mogli przedłużyć życie pupilków, płacąc za
przeszczep ich nerek - podali członkowie brytyjskiego Royal College of
Veterinary Surgeons.

Operacja, której koszt sięga 8 tysięcy funtów brytyjskich, jest już możliwa w
Stanach Zjednoczonych. Nerki pobierane są od bezpańskich kotów, przy czym
właściciel chorego kota ma obowiązek zaopiekowania się obydwoma zwierzętami.

Poważną przeszkodą dla wprowadzenia pomysłu w życie jest kontrowersyjna
kwestia pochodzenia przeszczepianych organów.

Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Zwierząt
(RSPCA) uznało koncepcję przeszczepiania kocich nerek za niemoralną,
odmawiając pomocy przy dostarczaniu klinikom bezpańskich kotów. "W
odróżnieniu od ludzi, zwierzęta nie mogą sprzeciwić się operacji przeszczepu
organu" - powiedział w wywiadzie dla "Sunday Times" Chris Laurence z RSPCA.

W Wielkiej Brytanii opieka nad zwierzętami domowymi pochłania rocznie 3,5
miliarda funtów, co oznacza 25-proc. wzrost w ciągu ostatnich 5 lat.
Pieniądze te są wydawane głownie na karmę, akcesoria i usługi - choćby
kojarzenie w pary. Zdaniem analityków, zwierzęta często zastępują
Brytyjczykom dzieci.

Niektórzy właściciele zwierząt fundują im "ludzkie" rozruszniki serca
(używane) czy soczewki kontaktowe. We wrześniu ubiegłego roku wprowadzono na
rynek karmę z dodatkiem pewnego gatunku małży (green lip mussel) - pomaga
psom z zapaleniem stawów. Otwarty na pograniczu Oxfordshire i Berkshire dom
spokojnej starości dla psów ma na wyposażeniu między innymi fotele i stale
włączony telewizor.

W USA wiele osób wykonuje zawód psiego lub kociego psychoanalityka.

Ciekawostki
PAP, jkl /2003-03-05 05:59:00

Chce otworzyć dom publiczny dla psów

Mieszkaniec Berlina Karl-Friedrich Lenze poprosił władze miasta o zezwolenie
na otwarcie domu publicznego dla psów. Byłby to jeden z pierwszych tego typu
lokali na świecie.

Jak podała agencja CTK, 54-letni Lenze chce pobierać 25 euro za pół godziny
psiego szczęścia.

"Jeżeli psy nie dostają tego, czego pragną, są nerwowe, tak samo jak ludzie" -
tłumaczył Lenze dziennikarzom.

W domu publicznym psim klientom będą proponowane psy różnych ras obojga płci,
wszystkie dokładnie przebadane weterynaryjnie. Do intymnych spotkań mają być
przeznaczone osobne pomieszczenia, a "zainteresowani" będą mogli "wywąchać"
atrakcyjnego partnera w barze.

strona do druku

info.onet.pl/0,69,kategoria.html

  Porter okocimski
Porter okocimski
Petycja konsumencka
W skrócie: Carlsberg Polska ponownie warzy Okocimskiego Portera - niestety
tylko na daleki rynek eksportowy - pólnocnoamerykański.
Cel akcji: Przekonanie producenta (Carlsberg Polska) aby Portera Okocimskiego
skierował także do dystrybucji krajowej.
Czas trwania: 10.III.2006 - 09.V.2006
Sposób przeprowadzenia: petycja
Inicjator akcji: Browar.biz - Polski Serwis Piwny
Organizacja wspierająca: Bractwo Piwne - Towarzystwo Promocji Kultury Piwa
Miejsce na dyskusję: forum BrowarBizu
( www.browar.biz )
________________________________________
Treść petycji:
Polski rynek zdominowany jest przez piwa jasne typu pilzneńskiego, w wersjach
z różnym poziomem ekstraktu. Piwa specjalne, ciemne czy aromatyzowane
stanowią jedynie ułamek produkcji. A szkoda, bo oprócz konsumentów dla
których słowo "piwo" jest tożsame z jasnym lagerem, rośnie coraz większa
grupa osób poszukujących nowych smaków, odkrywających nowe gatunki. W Polsce
jest to utrudnione, ponieważ większość sklepów oferuje ten sam, "jasny"
asortyment, a ciekawostki spotyka się najczęściej wśród piw zagranicznych,
gorzej dostępnych i droższych niż krajowe.
Tym chętniej entuzjaści dobrego piwa witają więc każdą informację o
wprowadzeniu na rynek nowego, mniej typowego produktu, albo też powrót
starego, powszechnie znanego i lubianego. Spore zaciekawienie i entuzjazm
wzbudziła w związku z tym wiadomość, że Carlsberg Polska (właściciel marki
Okocim) zamierza wrócić do zaprzestanej przed kilkoma laty produkcji
legendarnego i cenionego w świecie Portera Okocimskiego, którego tradycja
sięga wielu dziesiątek lat. Ów entuzjazm szybko przerodził sie jednak w
zdumienie, niedowierzania i żal, ponieważ faktycznie, Carlsberg Polska
wznowił produkcje tego piwa, ale nie jest ono sprzedawane w naszym kraju,
lecz wyłącznie po drugiej stronie Atlantyku - w Stanach Zjednoczonych i
Kanadzie.
Smakosze skupieni wokół portalu internetowego Browar.biz, w Towarzystwie
Promocji Kultury Piwa Bractwo Piwne, czy też niezrzeszeni entuzjasci porterów
bałtyckich, zastanawiają się nad przyczynami tej sytuacji. Czy polscy
konsumenci zostali uznani za niegodnych Portera Okocimskiego? Jeśli tak, to
smutne, bo w końcu marki polskiego oddziału Carlsberga powinny być dostępne w
Polsce - tak prestiżowy produkt jak porter bałtycki nie powinien być towarem
wyłącznie eksportowym. Czy też Carlsberg Polska obawia się być może
niedostatecznej sprzedaży na naszym rynku? Raczej niesłusznie, bo dostepne w
kraju portery bałtyckie cieszą się stałym zainteresowaniem konsumentów o
wyrobionym smaku. Szczególnie najpopularniejszy z nich i jedyny dostepny w
całym kraju - Porter Żywiecki z Browaru Zamkowego w Cieszynie.
Pragniemy aby Carlsberg Polska wprowadził Portera Okocimskiego na rynek
polski. Niech to piwo, bardzo wysoko oceniane przez nielicznych szczęśliwców,
którzy pomimo jego niedostępności w Polsce mieli okazje go spróbowac, na
powrót wzbogaci krajowy rynek o wybitnego i legendarnego portera bałtyckiego.

  Osiedle segmentów a wspólnota
mieszkanie.i.wspolnota napisał:

> Zarządzanie nieruchomością w imieniu wspólnoty jest o wiele łatwiejsze, niż
> zarządzanie w imieniu stowarzyszenia właścicieli. Zasady zarządzania w
imieniu
> wspólnoty są wyłożone wprost w ustawie, nie trzeba ich wymyślać od nowa, nie
> trzeba tworzyć statutu i struktury stowarzyszenia, nie trzeba wreszcie
> wykonywać wielu żmudnych czynności, do których zobowiązane jest
stowarzyszenie
> prowadzące działalność gospodarczą.
> Wspólnoty o ... [tu znowu urwało, więc uzupełniam ponownie - wk.]
>
> Wspólnoty obejmujące więcej niż jeden budynek nie są bynajmniej moim
wymysłem,
> nie stanowią też wyłącznie teoretycznej możliwości. Jest już w Polsce wiele
> takich wielobudynkowych wspólnot; niektóre składają się z domów
> wielorodzinnych, inne - z domków jednorodzinnych albo segmentów w zabudowie
> szeregowej lub atrialnej. I wszystkie - przynajmniej te, z którymi miałem do
> czynienia - radzą sobie z zarządzaniem wspólną nieruchomością dobrze, a w
> każdym razie nie gorzej niż wspólnoty jednobudynkowe. Nie mają też żadnych
> problemów z otwieraniem rachunków bankowych.
> Można jeszcze, oczywiście, toczyć spór semantyczny o to, co właściwie
znaczy
>
> słowo "kilka" ("grunt zabudowany kilkoma budynkami") w zacytowanym przepisie
> art.3 ust.5 ustawy o własności lokali. Jeżeli przyjąć potoczny polski sens
tego
>
> terminu, to wspólnota mieszkaniowa mogłaby powstać tylko w nieruchomości, w
> której jest co najwyżej 10 budynków - bo już 11 to nie "kilka",
> ale "kilkanaście". Praktyka kpi sobie jednak z tych semantycznych
wątpliwości,
> bo spotkałem już w Polsce regularne, funkcjonujące wspólnoty, obejmujące
nawet
> ponad sto budynków.
> Nadto można dodać - ale to już tytułem ciekawostki - że w niektórych
stanach
>
> USA prawo dopuszcza tworzenie wspólnot mieszkaniowych obejmujących do 35
> tysięcy budynków. Tak duże wspólnoty noszą nazwę "planned communities" - i
> słusznie, bo chyba w 100 procentach przypadków powstają one jako rezultat
> świadomego, planowego działania developera, który po zakończeniu budowy
> przenosi na nabywców własność lokali (tzn. jednorodzinnych budynków) wraz z
> udziałami w gruncie i urządzeniach całego osiedla, i oddaje im zarządzanie

> nieruchomością wspólną.
>
> W.Kalinowski
>
>

Szanowny Panie
Odnosząc się do Pana wypowiedzi należy przyjąć,
że np. 10 nieruchomości zabudowanych budynkami jednorodzinnymi, których
właściciele są zarazem współwłaścicielami jedenastej nieruchomości
niezabudowanej, na której są drogi, teren zielony i infrastruktura techniczna i
całość tego osiedla jest wspólnotą mieszkaniową.
Moim skromnym zdaniem, ta 11 niezabudowana nieruchomość
nie jest częścią wspólną nieruchomości w rozumieniu przepisów ustawy o
własności lokali, lecz współwłasnością w oparciu o przepisy kc i kpc.
Czy w tej opisanej sytuacji „rak jest rybą”.?

Proszę przyjąć wyrazy szacunku i poważania.

Zarzadca

  E-Data: patent na internet
Troche szczegółów
Troche uścisleń, bo jak widać dziennikarze GW nie potrafią nawet dobrze
przetłumaczyć komunikatów anglojęzycznych magazynów...

E-Data wcale nie jest mało znaną firmą - jest dość dobrze znana, zwłaszcza od
1998 roku gdy była stroną w głośnym procesie dotyczącym dokładnie tego samego
patentu.
Patent został zgłośzony w 1985 roku i dotyczył transmisji danych, które potem
mogły być w odległym sklepie (podkreślam, sklepie) zapisane na nośnik i
sprzedane. W 1985 roku był to faktycznie dość innowacyjny pomysł.
Ale pierwotny patent nie był zgłoszony przez E-Datę - firma kupiła go, podobnie
jak wiele innych patentów - bo jej działalność "corowa" to właśnie zarządzanie
patentami z pomocą zespołu prawników...

W 1995 roku E-Data wytoczyla sprawę CompuServe, jednej z pierwszych firm
robiących coś co można nazwać handlem internetowym.
W 1998 sędzia uznała, że oczekiwania od sieci CompuNet (obecnie AOL) są
niedorzeczne, bo patent dotyczy zapisu danych na trwałym nośniku (a nie po
prostu na komputerze), a poza tym wyraźnie odnosi się do "retail space", sklepu.
Prawnik E-Daty bardzo zły komentował, że to absurd że sąd rozróżnia sytuacje,
gdy ktoś ściąga dane siedząc w sklepie lub we własnym mieszkaniu. W o9dwołaniu
przyznano mu rację, sprawa się ciągnęła, ale w 2003 roku ten nieszczęsny patent
się przedawnił w Stanach - więc ewentualny problem dla amerykańskich firm został
automatycznie rozwiązany.
AOL w imieniu Compuserve podpisało jednak w 2003 roku ugodę z E-Data - no i to
pragnienie posiadania czystego rachunku i sumienia okazało się tragedią dla
wszystkich innych sklepów internetowych.
Gdy sklepy zaczęły oferować muzykę bezpośrednio zapisywaną na urządzenia
przenośne - wtedy prawnicy mogliby argumentować, że komputer użytkownika jedynie
pośredniczy w całej operacji i nie jest docelowym miejscem przechowywania
danych, więc staje się... sklepem. Tak, ja też uważam, że prawo - zwłaszcza
amerykańskie - skutecznie przyczynia się do tego, że nasze codzienne życie staje
się paranoją...

Patent przedawnił się w US - ale E-Data uprzednio zarejestrowała go w kilku
krajach UE.
Apple weszło właśnie na rynek brytyjski ze swoim sklepem, Microsoft przez serwis
MSN/Tiscali już tam był, podobnie jak wiele innych firm (Amazon też oferuje
muzykę z sieci) - no i amerykańskie firmy, przerażone europejskimi sądami (nie
bez powodów - w końcu to w Europie Microsoft przegrał sprawę antymonopolową, a
nie w Stanach...), zdecydowały się na ugody.

Co więcej, sprytni prawnicy amerykańscy stwierdzili, że można egzekwować w US
prawo do patentu, który wygasł - w odniesieniu do sklepów, które działały przed
2002 rokiem!

Ale to nie wszystko - E-Data ma całkiem ładne portfolio patentów, które dotyczą
dość powszechnych obszarów wykorzystywania Internetu. Na przykłąd przesyłanie
obrazu i dźwięku przez sieć, patent z 1998 roku... Więc zanosi się na kolejne
ciekawostki.
Info o patentach można sobie poczytać w bazie rządu amerykańskiego -
www.uspto.gov/patft/
Swoją drogą, w 2001 roku Australijski Urząd Patentowy zarejestrował patent na...
koło! Jego autorowi przyznano wówczas anty-nobla, ale patent do dziś jest
zarejestrowany i tylko czekać, aż delikwent zacznie się procesować z
producentami rowerów, nie mówiąc o samochodach...

:-)

  Porter z Okocimia - petycja konsumencka
Porter z Okocimia - petycja konsumencka
Petycja konsumencka
W skrócie: Carlsberg Polska ponownie warzy Okocimskiego Portera - niestety
tylko na daleki rynek eksportowy - pólnocnoamerykański.
Cel akcji: Przekonanie producenta (Carlsberg Polska) aby Portera Okocimskiego
skierował także do dystrybucji krajowej.
Czas trwania: 10.III.2006 - 09.V.2006
Sposób przeprowadzenia: petycja
Inicjator akcji: Browar.biz - Polski Serwis Piwny
Organizacja wspierająca: Bractwo Piwne - Towarzystwo Promocji Kultury Piwa
Miejsce na dyskusję: forum BrowarBizu
www.browar.biz
________________________________________
Treść petycji:
Polski rynek zdominowany jest przez piwa jasne typu pilzneńskiego, w wersjach
z różnym poziomem ekstraktu. Piwa specjalne, ciemne czy aromatyzowane
stanowią jedynie ułamek produkcji. A szkoda, bo oprócz konsumentów dla
których słowo "piwo" jest tożsame z jasnym lagerem, rośnie coraz większa
grupa osób poszukujących nowych smaków, odkrywających nowe gatunki. W Polsce
jest to utrudnione, ponieważ większość sklepów oferuje ten sam, "jasny"
asortyment, a ciekawostki spotyka się najczęściej wśród piw zagranicznych,
gorzej dostępnych i droższych niż krajowe.
Tym chętniej entuzjaści dobrego piwa witają więc każdą informację o
wprowadzeniu na rynek nowego, mniej typowego produktu, albo też powrót
starego, powszechnie znanego i lubianego. Spore zaciekawienie i entuzjazm
wzbudziła w związku z tym wiadomość, że Carlsberg Polska (właściciel marki
Okocim) zamierza wrócić do zaprzestanej przed kilkoma laty produkcji
legendarnego i cenionego w świecie Portera Okocimskiego, którego tradycja
sięga wielu dziesiątek lat. Ów entuzjazm szybko przerodził sie jednak w
zdumienie, niedowierzania i żal, ponieważ faktycznie, Carlsberg Polska
wznowił produkcje tego piwa, ale nie jest ono sprzedawane w naszym kraju,
lecz wyłącznie po drugiej stronie Atlantyku - w Stanach Zjednoczonych i
Kanadzie.
Smakosze skupieni wokół portalu internetowego Browar.biz, w Towarzystwie
Promocji Kultury Piwa Bractwo Piwne, czy też niezrzeszeni entuzjasci porterów
bałtyckich, zastanawiają się nad przyczynami tej sytuacji. Czy polscy
konsumenci zostali uznani za niegodnych Portera Okocimskiego? Jeśli tak, to
smutne, bo w końcu marki polskiego oddziału Carlsberga powinny być dostępne w
Polsce - tak prestiżowy produkt jak porter bałtycki nie powinien być towarem
wyłącznie eksportowym. Czy też Carlsberg Polska obawia się być może
niedostatecznej sprzedaży na naszym rynku? Raczej niesłusznie, bo dostepne w
kraju portery bałtyckie cieszą się stałym zainteresowaniem konsumentów o
wyrobionym smaku. Szczególnie najpopularniejszy z nich i jedyny dostepny w
całym kraju - Porter Żywiecki z Browaru Zamkowego w Cieszynie.
Pragniemy aby Carlsberg Polska wprowadził Portera Okocimskiego na rynek
polski. Niech to piwo, bardzo wysoko oceniane przez nielicznych szczęśliwców,
którzy pomimo jego niedostępności w Polsce mieli okazje go spróbowac, na
powrót wzbogaci krajowy rynek o wybitnego i legendarnego portera bałtyckiego.

  Po sladach Baraniny, Papaly do Orlenu i dalej
To nie krasnoludki dorobily sie w Polsce ogromnych majatkow kosztem
oszukiwanego spoleczenstwa. Afera goni afere od poczatku peerelu. Wymiar
sprawiedliwosci w tym uczestniczy nie scigajac lub umarzajac wszczete. Jeszcze
przeciagajac postepowanie zeby sie przedawnilo.

Znalazlam na stronach Bez Cenzury dalszy ciag czyli zeznania Danuty Gaszewskiej
(www.bezcenzury.net/index.php?main=article&action=view&article=132&ima)a
na witrynie Wprost (nr 1141 z 10 pazndziernika 2004 )ciekawostki o nastepnym
osobniku chcacym zeznawac pod warunkiem otrzymania listu zelaznego Arkadiuszu
Grochulskim. Prokuratura jednak woli nic nie wiedziec najwidoczniej. I na tym
polega cala blaga - fikcja prawa, fikcja demokracji - wszedzie anioly a czarna
rzeczywistosc z niedozywionymi milionami dzieci przeslania katarakta na oczach
chorego spoleczenstwa.

Nie mowie, ze ja jestem zdrowa - tez mi padlo na rozum i wierzylam Walesie i
innym idolom. Wyleczylam sie dawno zyjac i pracujac w Lublinie w duzym
przedsiebiorstwie do 96 r. Nie tylko ja przestalam wierzyc zdrajcom. Jednak
wciaz nas za malo. W Polsce coraz wiecej ale na emigracji nadal ludzie wierza
w to co agenci im podsuna. Nie ma agentow? A kto ich wykonczyl? Sa wszedzie -
w Kanadzie, Stanach i Australii. Swinia i wspolpracuja z zaklamanymi
pseudoambasadorami jak wychowanek Geremka tez historyk Pawel Dobrowolski.
Wlasnie skonczyl u nas w Ottawie kariere ambasadora - ciekawe gdzie go koledzy
umieszcza? Na jego miejsce przylecial nastepny orzel z tej samej hodowli Piotr
Ogrodzinski syn Mieczyslawa Ogrodzinskiego w latach piecdziesiatych ministra
spraw zagranicznych. Dziedziczne stolki to nie nowina chyba i nie blaga,
piessku?

Coz, zobaczymy co zrobi prokuratura i komisja w sprawie Orlenu. Jak sie nie
pospiesza swiadkowie moga popelnic samobojstwo strzelajac sobie trzy razy w
brzuch lub przejezdzajac sie wlasnym samochodem. Zawaly serca lub zapicie sie
na amen tez juz bylo przerabiane.

Ludzie dobrej woli - zbierajcie dokumenty, zeznania i publikujcie gdzie sie
da. Wtedy trudniej bedzie cos ukryc i przekrecic a moze i uratujecie czyjes
zycie. Przestepcy nie siedza bezczynnie - ich tez goni czas i strach.

Jak na razie prokuratura przedluzyla do grudnia sledztwo w sprawie ksiedza
pralata Jankowskiego chociaz kazdy wie, ze to prowokacja jak dwadziescia lat
temu z ksiedzem Popieluszka, ktoremu ubecy podrzucali kompromitujace materialy
az w koncu uciszyli na zawsze.

Gość portalu: piessek napisał(a):

> Jestem pewien, że nie wszystko to blaga, tylko zręcznie zmontowana historia z
p
> rawdy,półprawd i skandakicznych kłamstw.
> dawno już został rozwiązany dylemat ; czy półprawda to bardziej prawda czy
kłam
> stwo, blaga.
> Najlepiej ujął to śp. ks Józef Tischner.
> Pamiętacie?....

Pamietamy, piessku, pamietamy. Zbyt duzo pamietamy - narod ktory traci pamiec,
zginie. Ja tego nie chce chociaz nie mieszkam teraz w Polsce. Tak wyszlo -
dzieki zdrajcom. Nie zapomne im tego.

  "Kolorado Kid"
Na stronie stephenking.pl pojawiła się już pierwsza recenzja:

"Osobiście polecam wszystkim fanom Kinga!

Tak się dziwnie złożyło, że przeczytałem tę książkę jako jeden z pierwszych
ludzi na świecie. Radość była tak wielka, że nie zależnie od treści nie
umiałbym chyba wystawić negatywnej oceny. Niestety po skończonej lekturze
zacząłem zastanawiać się czy aby ta euforia nie przysłoniła mi tego co w
książce najważniejsze.

Wiadomość o kryminale tworzonym przez człowieka, którego wielu określa
mianem "Króla horrorów" przyjąłem z entuzjazmem. Pierwsza myśl, jaka nasunęła
mi się po skończonej lekturze, była taka, że 'Colorado Kid' (mimo wszystkich
wcześniejszych przesłanek) nie jest kryminałem. Książka posiada cechy powieści
detektywistycznej, ale brakuje jej jednego, bardzo ważnego, elementu
charakteryzującego ten gatunek. Jeżeli jednak uznać, że jest to przedstawiciel
tego gatunku to tak dziwnego kryminału jeszcze nie czytałem. Pozostaje więc
pytanie czy King sprawdził się w nowej roli i niestety ja nie umiem na nie
odpowiedzieć.

'Colorado Kid' jest to w zasadzie taką książką "o niczym". Dwóch starych
dziwaków opowiada praktykantce historię już na samym początku informując ją aby
nie spodziewała się żadnego wielkiego rozwiązania. Są to tylko poszlaki,
domysły i naciągane wnioski do których udało się im dojść w ciągu ostatnich
dwudziestu lat. I choć treść na pierwszy rzut oka wydaje się banalna,
zapewniam, że taka nie jest. Historia jest ciekawa i (jak to zwykle u Kinga
bywa) genialnie napisana.

Wydaje mi się, że przeciętny fan Króla może popełnić dość poważny błąd w
odbiorze tej książki, co w konsekwencji sprawi, że 'Colorado Kid' niektórym nie
przypadnie do gustu. Naczytałem się wystarczająco dużo recenzji takich pozycji
jak chociażby "Rok wilkołaka" aby wiedzieć czego spodziewać się po polskich
czytelnikach. Po tak długiej przerwie w wydawaniu "normalnych" książek Kinga
(spowodowanej pracą nad ostatnimi tomami cyklu 'Mroczna Wieża') ludzie
spodziewają się czegoś wielkiego. Prawda natomiast jest taka, że 'Colorado Kid'
nie jest normalną książką Kinga i nie należy jej oceniać w zestawieniu z całą
jego twórczością.

Gdy przystępujemy do lektury musimy pamiętać o jednym. W Stanach Zjednoczonych
ta książka została wydana zupełnie inaczej niż dotychczasowe pozycje Kinga. Po
pierwsze na rynek wprowadza ją wydawnictwo, które do tej pory z Kingiem nie
miało nic wspólnego. Po drugie 'Colorado Kid' zostało napisane na zamówienie.
Stąd taka a nie inna tematyka, objętość książki, wygląd okładki. Nie bez powodu
porównałem ją do 'Roku wilkołaka' gdyż pomijając treść te dwie książki mają ze
sobą wiele wspólnego. Są to ciekawostki i nie można ich stawiać obok
takiego 'Bastionu' czy innej "kingowej kobyły". Niestety polscy czytelnicy
bardzo często o tym zapominają. U nas wszystko (z wyjątkiem kilku przypadków)
wydaje Prószyński i S-ka. Wszystkie książki ukazują się w tej samej serii i w
takiej samej szacie graficznej dlatego też fani znad Wisły, z oczywistych
powodów, bardzo często skreślają niektóre pozycje (a to za krótka, a to zbyt
dziwna, a to zbyt inna). Wszystkie te epitety pasują jak ulał do 'Colorado
Kid', ale czy to znaczy, że jest to książka zła? Moim zdaniem na pewno nie!

'Colorado Kid' jest krótkim tekstem, który z równym powodzeniem mógłby się
znaleźć w jednym ze zbiorów opowiadań (gdyż prawda jest taka, że King już
wielokrotnie umieszczał dłuższe nowelki w takich zbiorach zamiast wydawać je w
osobnej książce). Mimo to jest to książka bardzo dobra i gwarantuje, że jeśli
czytelnik podejdzie do niej w odpowiedni sposób (traktując jak ciekawostkę, co
oczywiście nie oznacza obniżania poprzeczki) to nie powinien mieć powodów do
narzekań. Historia opisana na kartkach powieści rozwija się bardzo szybko,
ostatecznie doprowadzając nas do dziwnej, aczkolwiek świetnej końcówki.
Osobiście polecam wszystkim fanom Kinga!

Autor: Mando
Ocena: 7/10

"

Recenzja pochodzi ze strony www.stephenking.pl/

  ciekawostka - edukacja w USA
no to juz na powaznie
i z powaznych zrodel i nie na zasadzie ciekawostki:
1. W 2002 roku sondaż przeprowadzony na zlecenie prestiżowej National Science
Foundation (mam nadzieje, ze zrodlo wystarczajaco powazne?) ustalił, że 30
procent Amerykanów wierzy w wizyty UFO, połowa nie wie, że Ziemia krąży dookoła
Słońca i ile czasu jej to zajmuje, uważa, że antybiotyki zabijają wirusy, i
sądzi, że ludzie żyli w tych samych czasach co dinozaury. Równie fatalnie wypada
wiedza o geografii - według sondażu National Geographic (wystarczajaco
prestizowe zrodlo?) z 2002 roku tylko co trzeci Amerykanin potrafi znaleźć na
mapie Ocean Spokojny (!), a w czasie wojny prowadzonej przez Stany Zjednoczone w
Afganistanie (kiedy była na czołówkach wszystkich gazet i w wieczornych
wydaniach wszystkich dzienników) tylko 17 procent było w stanie wskazać, gdzie
ten kraj leży.
Tylko 15 procent mieszkańców Stanów Zjednoczonych wie, że spalanie węgla, ropy
naftowej i gazu ziemnego powoduje globalne ocieplenie - w porównaniu z 17
procentami przeszło 30-krotnie biedniejszych Kubańczyków, którzy często muszą
zdobywać wiedzę w barakach pod palmą, a nie w nowoczesnych szkołach wyposażonych
we wszystkie zdobycze techniki.
2. Dla tych co znaja angielski
OECD (May, 2007) - wystarczajaco aktualne i prestizowe badania?
USA - Primary and secondary education outcomes are unsatisfactory
A country’s ability to compete in an ever more integrated world economy
crucially depends on a highly educated workforce. It is thus a matter of concern
that US students are outperformed in international tests by their peers in many
other countries. It is also a concern that many students seem underprepared for
work and higher education. Although large achievement gaps persist between
population groups, performance is broadly unsatisfactory, including affluent and
academically successful students, and hence appears to reflect above all system
level weaknesses. Available evidence does not unambiguously establish the
reasons for this. This Survey focuses on one partial explanation, the role
played by academic standards, curriculum and examinations, which are undemanding
by international comparison. These weaknesses appear to be linked to the
combination of the highly decentralised character of education delivery and the
lack of central steering related to learning objectives and assessment. Other
factors thought to be related to student achievement, including teaching quality
and school choice, are not discussed in this Survey.

Tiaaaaa... A teraz mozecie sobie dalej z radoscia po mnie jezdzic - za jedna
niewinna ciekawostke. I przywalcie mi jeszcze pare polish joke'ow za to, ze moja
opinia o poziomie wyksztalcenia Amerykanow (moze poza wiedza czysto techniczna,
przydatna w zawodzie) nie jest najlepsza. Przeciez, do jasnej anielki, nie
wszyscy w Stanach studiuja historie!
Przykro mi troche? A owszem. Lekcje dostalam, dziekuje bardzo.

  ciekawostka - edukacja w USA
dee.angel napisała:

> i z powaznych zrodel i nie na zasadzie ciekawostki:
> 1. W 2002 roku sondaż przeprowadzony na zlecenie prestiżowej
National Science
> Foundation (mam nadzieje, ze zrodlo wystarczajaco powazne?)
ustalił, że 30
> procent Amerykanów wierzy w wizyty UFO, połowa nie wie, że Ziemia
krąży dookoła
> Słońca i ile czasu jej to zajmuje, uważa, że antybiotyki zabijają
wirusy, i
> sądzi, że ludzie żyli w tych samych czasach co dinozaury. Równie
fatalnie wypad
> a
> wiedza o geografii - według sondażu National Geographic
(wystarczajaco
> prestizowe zrodlo?) z 2002 roku tylko co trzeci Amerykanin potrafi
znaleźć na
> mapie Ocean Spokojny (!), a w czasie wojny prowadzonej przez Stany
Zjednoczone
> w
> Afganistanie (kiedy była na czołówkach wszystkich gazet i w
wieczornych
> wydaniach wszystkich dzienników) tylko 17 procent było w stanie
wskazać, gdzie
> ten kraj leży.
> Tylko 15 procent mieszkańców Stanów Zjednoczonych wie, że spalanie
węgla, ropy
> naftowej i gazu ziemnego powoduje globalne ocieplenie - w
porównaniu z 17
> procentami przeszło 30-krotnie biedniejszych Kubańczyków, którzy
często muszą
> zdobywać wiedzę w barakach pod palmą, a nie w nowoczesnych
szkołach wyposażonyc
> h
> we wszystkie zdobycze techniki.
> 2. Dla tych co znaja angielski
> OECD (May, 2007) - wystarczajaco aktualne i prestizowe badania?
> USA - Primary and secondary education outcomes are unsatisfactory
> A country’s ability to compete in an ever more integrated world
economy
> crucially depends on a highly educated workforce. It is thus a
matter of concer
> n
> that US students are outperformed in international tests by their
peers in many
> other countries. It is also a concern that many students seem
underprepared for
> work and higher education. Although large achievement gaps persist
between
> population groups, performance is broadly unsatisfactory,
including affluent an
> d
> academically successful students, and hence appears to reflect
above all system
> level weaknesses. Available evidence does not unambiguously
establish the
> reasons for this. This Survey focuses on one partial explanation,
the role
> played by academic standards, curriculum and examinations, which
are undemandin
> g
> by international comparison. These weaknesses appear to be linked
to the
> combination of the highly decentralised character of education
delivery and the
> lack of central steering related to learning objectives and
assessment. Other
> factors thought to be related to student achievement, including
teaching qualit
> y
> and school choice, are not discussed in this Survey.
>
> Tiaaaaa... A teraz mozecie sobie dalej z radoscia po mnie jezdzic -
za jedna
> niewinna ciekawostke. I przywalcie mi jeszcze pare polish joke'ow
za to, ze moj
> a
> opinia o poziomie wyksztalcenia Amerykanow (moze poza wiedza
czysto techniczna,
> przydatna w zawodzie) nie jest najlepsza. Przeciez, do jasnej
anielki, nie
> wszyscy w Stanach studiuja historie!
> Przykro mi troche? A owszem. Lekcje dostalam, dziekuje bardzo.
>
>

A ciekawe jabkby inne narody wypadly jakby przetestowac jakas grupe
z "lapanki".

Podejzewam, ze podobnie. Tylko, ze na Amerykanach lubi sie wieszac
psy, no bo trzeba im jakos dogryzc za to, ze im sie dobrze wiedzie.

Pozdr.